contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

           

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

FOLLOW DESIGNERS

Gosia i Manish

Anna Puslecka

Manish Arora i Gosia Baczyńska/fot. Piotr Stokłosa/mat. Viva! Moda

Tuż po swoim debiucie w Paryżu Gosia Baczyńska konfrontuje doświadczenia
z  jedynym projektantem z Indii na paryskim fashion weeku Manishem Arorą.

Spotykają się w siedzibie znanej agencji PR Totem, która ich oboje reprezentuje: Manisha Arorę od kilku lat, Gosię Baczyńską od tego sezonu.

Gosia Baczyńska/fot. Piotr Stokłosa/mat. Viva! Moda

Manish: Jesteś zadowolona ze swojego debiutu w Paryżu?

Gosia: Tak. Co prawda oglądałam show z backstage'u, ale czuję, że to było to, co chciałam pokazać. Kolekcja świetnie prezentowała się w surowych wnętrzach Palais de Tokyo.

Reakcje były super, rozmowy po pokazie też.

Manish: Jak wyglądały twoje przygotowania do paryskiego pokazu?

Gosia: O tym, że zostałam zakwalifikowana do głównego kalendarza dowiedziałam się nieoficjalnie jakieś trzy miesiące wcześniej. Ale na oficjalne potwierdzenie musiałam czekać do 19 sierpnia.

Od lewej projekty Manisha Arory i Gosi Baczyńskiej/ fot. Piotr Stokłosa/mat. Viva! Moda

Gosia: A ty, jak wspominasz swój pierwszy pokaz w Paryżu?

Manish: Odbył się w Grand Hotelu. Wcześniej pokazywałem w Londynie, więc niby wiedziałem, jak to wygląda. Ale tutaj wszystko było większe i droższe. Mam świetne wspomnienia, dostałem dobre recenzje. Byłem na pierwszej stronie Le Monde.

To było niesamowite!

Gosia: Teraz sprzedajesz na całym świecie?

Manish: Sprzedaję w 75 dużych, dobrych sklepach, mam też trzy własne butiki w Indiach i drugą markę, którą sprzedaję tylko tam.

W 2011 roku zaprojektowałem dwie kolekcje dla Paco Rabanne. To było najlepsze zawodowe doświadczenie w moim życiu – praca dla dużego francuskiego domu mody, zmierzenie się z zupełnie inną organizacją.

Poza tym często projektuję limitowane kolekcje dla różnych popularnych marek, jak Reebok, Swatch, Swarovski czy Nespresso. To bardzo dobry i ciekawy sposób, żeby być zauważonym.

Manish Arora, projektant z Indii/fot. Piotr Stokłosa/mat. Viva! Moda

Gosia: Nie stresujesz się nawet przed pokazem, na backstage’u?

Manish: Zawsze jestem na czas. Mam wszystko zorganizowane. Dlaczego ciągle pytasz mnie o stres? Ja jestem spokojny, nikt z mojej firmy się nie stresuje.

Gosia: W mojej wprost przeciwnie. Co robisz, jak nie pracujesz?

Manish: Właściwie zawsze pracuję.

Gosia: Chyba coś jednak robisz poza pracą?

Manish: Od dziewięciu lat mam chłopaka, jestem szczęśliwy. W Paryżu spędzam w każdym miesiącu co najmniej dwa tygodnie, to mój drugi dom.

Każdego ranka jestem zadowolony i podekscytowany, tym, że idę do pracy.

Manish Arora, projektant z Inii/fot. Piotr Stokłosa/mat. Viva! Moda

Gosia: Trudno mi to sobie wyobrazić. Dla mnie wszystko jest okupione ogromnym stresem. Zarówno, jeśli chodzi o trudności techniczne jakie mam do pokonania, jak i twórczość.

Ile osób zatrudniasz?

Manish: Około 250.

Gosia: No właśnie! Ja jednak cały czas jestem na początku drogi. Znowu jestem debiutantką i tak też się czuję. Jestem projektantką, która zbudowała sobie kawałek swojego świata małymi krokami i małymi środkami.

Jest nas zresztą więcej w podobnej sytuacji. Niby cały czas walczymy, próbujemy coś robić, cały czas coś się dzieje, ale tak naprawdę to ciągle jest mikroskala. Tak w Polsce wygląda sytuacja projektanta z 16-letnim dorobkiem.

 

rozmawiali ze sobą: Gosia Baczyńska i Manish Arora

opracowanie: Agnieszka Ścibior i Maja Kasprzyk

Więcej czytaj w zimowej VIVA! MODA i na:

https://www.facebook.com/pages/Viva-Moda/47144297462