contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

           

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

FOLLOW DESIGNERS

Nie narzekam na polską mentalność - wywiad z Agnieszką Maciejak

Anna Puslecka

Agnieszka Maciejak/fot. Marek Pietroń

Geometryczna fryzura, czarne włosy i krwistoczerwona pomadka to jej znaki rozpoznawcze. Nie robi regularnie pokazów, ma artystyczne podejście do pracy, nie zabiega o popularność. Ostatnio znana z projektowania luksusowych futer.

W rozmowie z redaktor naczelną DYKF, Anna Puślecką, projektantka Agnieszka Maciejak mówi o tym, czy nie obawia się obrońców praw zwierząt, dlaczego nie je mięsa z przemysłowego uboju, co jej doskwiera w pracy twórczej, kto dla niej jest prawdziwą gwiazdą i czym nas zaskoczy tej zimy.

* * *

Jesteś znana przede wszystkim z leginsów, obecnie coraz częściej też jesteś kojarzona z futrami. Co cię skłoniło do tego, żeby zająć się właśnie projektowaniem futer?
Od pokoleń, wszystkie kobiety w moje rodzinie chodziły w futrach. Jako dziecko uwielbiałam „zanurzać” w nich palce. Kocham naturę, czuję się jej integralną częścią. Nie ma na świecie niczego, co robi na mnie większe wrażenie niż doskonałość jej piękna.

Futro z różnorodnością barw i skomplikowaną strukturą włosa jest tego wspaniałym przykładem. Człowiek od zawsze okrywał się nim w ochronie przed chłodem. Jest ono bardziej przyjazne środowisku niż nasycone chemią jego imitacje.

Pamiętajmy, że w krajach trzeciego świata przy produkcji kiepskiej jakości odzieży, w nagannych warunkach, pracują dorośli oraz dzieci z narażeniem zdrowia i życia. To wzbudza mój niepokój i napawa przerażeniem.

Idziesz pod prąd, ryzykownie. Światowe trendy i polityczna poprawność nakazują rezygnowanie z prawdziwych futer, a co za tym idzie niezabijania zwierząt. Nie obawiasz się nagonki?
Daleko mi do bycia rewolucjonistką, sięgam raczej do tradycji, by ją współcześnie i designersko interpretować na swój sposób. Futrzarstwo to jedna z najstarszych dziedzin, która ostatnio święci prawdziwe apogeum popularności.

W ciągu ostatnich sezonów, niemalże w każdej kolekcji światowych domów mody znajdziemy futrzane kreacje. Do tej pory futra nigdy nie były aż tak modne. Zatem nie uważam bym szła pod prąd. Mam raczej wrażenie, że podtrzymuję istnienie tradycyjnej dziedziny dóbr luksusowych w Polsce, jaką jest kuśnierstwo.

Z powodu nadprodukcji kiepskiej jakości ubrań z krajów trzeciego świata zawód kuśnierza wymiera. Warto mieć otwarty umysł i zbalansowane, ale własne zdanie na ten temat.


Zwykle te osoby, które są przeciwne noszeniu futer także nie jedzą mięsa. Mówią głośno o tym, że zwierzęta są chowane w złych warunkach, że są zabijane w nieodpowiedni sposób, że sam akt zabijania bezbronnych i niewinnych istot jest naganny.  

Szanuję indywidualny sposób myślenia każdego z nas. Świat składa się ze wspaniałych różnorodności. Dziś na szczęście mamy możliwość wyboru i póki co nikt nie zmusza nas do myślenia w ,,jedyny i słuszny” sposób. O wiele bardziej zastanawiają mnie i bolą przemysłowe i zazwyczaj niehumanitarne hodowle zwierząt przeznaczonych do uboju. Niemalże 40 procent żywności ludzie wyrzucają na śmietnik. Czy nikomu nie jest żal tych istot? Uważam, żezachowaniem pełnym hipokryzji jest protestowanie na rzecz zwierząt futerkowych w skórzanych butach, lub najmodniejszej w sezonie skórzanej kurtce… Może warto zaadoptować bezdomnego zwierzaka? Sama przygarnęłam dwa koty…Nie jem mięsa z przemysłowego uboju, segreguję śmieci, oszczędzam wodę, nie kupuję w sieciówkach, które gwałcą prawa człowieka… Kocham naturę i myślę długofalowo o ekologii oraz dobru naszej planety. Futrzarstwo jest luksusową, bardzo niszową dziedziną mody, a co za tym idzie przeznaczoną jedynie do garstki odbiorców.

Naturalne futra zazwyczaj są noszone przez więcej, niż jedno pokolenie. Więc zastanówmy się, co szkodzi bardziej naszej planecie - ubrania wątpliwej jakości kupowane w olbrzymiej ilości co sezon, czy inwestycja w ponadczasową klasykę?

Futro z kolekcji Agnieszki Maciejak/fot.Agnieszka Taukert dla DYKF

Futro z kolekcji Agnieszki Maciejak/fot.Agnieszka Taukert dla DYKF

Czy sprawdzasz źródło pochodzenia futer z których szyjesz swoje projekty?
Używam tylko i wyłącznie futer, które pochodzą z certyfikowanych hodowli - włoskich i polskich. Natomiast nie projektuję i nie szyję z karakułów.


Co to znaczy certyfikowane hodowle? Przeciwnicy futer cały czas podkreślają, że zwierzęta są hodowane w złych warunkach.
W kodeksie certyfikowanych hodowli funkcjonuje, między innymi, zapis o gotowości na niespodziewane kontrole sprawdzające jakość życia zwierząt, wielkość terytorium na którym bytują, jakość podawanej im karmy i inne. To w jakich warunkach były hodowane można odczytać m.in. po wyglądzie włosa. Jaką mamy pewność czy zwierzę, którego mięso kupujemy żyło w godnych warunkach?

Jak zginęło? Dlaczego różne organizacje nie protestują przeciwko popularnym, fastoodowym giga-sieciom z wołowiną lub drobiem z taką zapalczywością, jak przeciwko niszy, jaką jest przemysł futrzarski?

Czy w dobie nadmiernej, oszalałej konsumpcji szczęśliwa egzystencja zwierzaka przeznaczonego na talerz jest mniej ważna, niż tego futerkowego?


Na czym polega wyjątkowość twoich futer?
Kuśnierstwa uczyłam się od najlepszych, by tworzyć projekty według własnej wizji.

Wymyślam oryginalne, autorskie techniki szycia moich futer, by jedne były miękkie jak piórko, a inne zadziornie ujmowały zwichrzonym włosem. W każdym projektowanym przeze mnie futrze inspirację czerpię z natury.

W tradycyjnym kuśnierstwie włos musi iść grzecznie w dół. Natomiast w moich projektach wędruje w różnych kierunkach, „zderza się”, krzyżuje. Jestem dumna z linii futer, którą zdobią kwieciste motywy czy linie widocznie tylko wtedy, gdy zatopi się w nich palce i rozchyli się włos. Futra z mojego atelier kochają gwiazdy oraz pokaźne grono moich klientek. A w takich kwestiach ufam moim odbiorcom.


Jak długo zajmuje ci uszycie futra?
Projektowanie futra czy też każdej innej kreacji jest procesem o wiele bardziej złożonym, niż jego szycie. Zależy od wielu czynników, zwłaszcza od tego, czy masz najwyższy poziom koncentracji na pracy twórczej.

To nie jest machina, którą włączysz i w ciągu określonej liczby godzin powstanie projekt wraz z precyzyjną, wyrysowaną na papierze milimetrowym konstrukcją, by specjaliści mogli ją uszyć. By tak się stało, musisz odsunąć na bok wszystkie, nawet najbardziej prozaiczne zadania, co nie jest łatwe zwłaszcza, gdy prowadzisz firmę.

Projektanci w Polsce zajmują się wszystkimi rzeczami, a tak naprawdę najmniej projektowaniem.

Otwarcie butiku Agnieszki Maciejak. Projektantka w otoczeniu modelek/fot. mat. prasowe


Jak ty zarządzasz swoją firmą? Od kliku lat szeptało się w branży, że otwierasz butik. Trwało to bardzo długo.
Powstanie idealnego miejsca, które wyraża osobowość twórczą projektanta to proces.

W Polsce brakuje specjalistów, którym może zaufać marka taka jak moja, którzy mogliby wspomóc segment sprzedaży, promocji, budowania wizerunku lub ekspansji na nowe rynki. Dlatego ubolewam nad tym, że twórcy muszą zajmować się tym wszystkim sami.

Nie jestem w tym osamotniona i mam nadzieję, że wkrótce sytuacja ta ulegnie zmianie.

W Polsce tak naprawdę tworzenie „pod handel” nie ma zazwyczaj wiele wspólnego z prawdziwą twórczością, ale te komercyjne marki mają swoich odbiorców i są potrzebne. Wrażliwość niezbędna do pracy twórczej oraz twarde zasady autopromocji i sprzedaży twórczości często się wykluczają.

Taka jest specyfika polskiego rynku mody. Polskie domy mody nie sprzedają „world wide”, a kolekcje z danego sezonu nie są dostępne w setkach lub tysiącach egzemplarzy na świecie.

W Polsce w zasadzie wszystkie sklepy typu multi-brand wymagają od projektanta współpracy na zasadzie komisowej.


Na świecie nie ma czegoś takiego. Dlaczego w Polsce sklep nie bierze odpowiedzialności za sprzedaż ubrań projektantów?
Nie wiem dlaczego, o to należałoby zapytać właścicieli tych sklepów. Kilkanaście lat temu, kiedy zaczynałam realizację zamówień z butików w Tokio, nie pracowałam na zasadach komisowych, tylko na pełnoprawnych zamówieniach.

Dlatego ciężko mi zrozumieć tę sytuację. Mam nadzieję, że wkrótce ulegnie ona pozytywnej zmianie i przyniesie konkretne korzyści. Zawsze najważniejszy jest rozwój firmy, możliwość inwestowania zysków w markę, w nowe maszyny, technologie.

Sprzedażą i obracaniem środkami powinni zajmować się biznesmeni. Jestem za podziałem obowiązków w każdej dziedzinie: krawcowe niech szyją, sprzedawcy niech sprzedają, dzięki czemu projektanci będą mieli szansę projektować.


Ty też w dużej mierze, oprócz projektowania, zajmujesz się wieloma rzeczami w swojej firmie - nadzorujesz, pilnujesz…
Oczywiście, jestem właścicielką firmy. Nie mam wspólników, udziałowców, dlatego wszystkie elementy biznesu muszę nadzorować osobiście.

Współpracują ze mną, ku mojej radości, osoby, które przejęły te funkcje. Oczywiście byłoby miło zajmować się wyłącznie kreatywną stroną  mojej pracy, natomiast wciąż uwielbiam czasem osobiście podejmować moje klientki w butiku.


Co najbardziej ci doskwiera w pracy projektanta?
Absolutnie nic. Jestem szczęśliwa, bo zajmuję się tym, co kocham. Od kilkunastu lat tworzę swoją marką. Mój styl jest szeroko rozpoznawalny, otworzyłam autorski butik i mam wspaniałe osoby, z którymi współpracuję.

Nie ma sensu utyskiwać na rzeczy, które są tak naprawdę poza zasięgiem i możliwością zmian. Marzę, aby nasz kraj był krajem zamożnym, aby Polki mogły co sezon wymieniać całą garderobę wyłącznie dla czystej przyjemności. Ufam, że to nastąpi.

Nie lubię narzekać na polską mentalność, szukać różnego rodzaju wad. Wolę zajmować się tym, co mam przed sobą na horyzoncie. A przyszłość zapowiada się fascynująco.

Agnieszka Maciejak i Aleksandra Żebrowska podczas Flesz Fashion Night/fot. Agnieszka Taukert

Aleksandra Żebrowska w kreacji Agnieszki Maciejak podczas Flesz Fashion Night/fot. Agnieszka Taukert


Na ostatniej gali Flesz Fashion Night pojawiłaś się ze swoją muzą - Olą Żebrowską. Dla wielu osób było to wielkie zaskoczenie. Zwykle są to aktorki, dziennikarki, celebrytki…
Mam wrażenie, że dla większości osób obserwujących moją twórczość ten wybór był naturalny. Współpracowałam z Olą wielokrotnie.

Dzięki jej otwartości i świadomości trendów tworzyłam kreacje, które na zawsze wpisały się w historię polskiej mody. Jest piękną kobietą, kochającą żoną i wspaniałą matką dwójki dzieci.

To chyba wystarczający powód.


Jak wyglądała wasza współpraca podczas przygotowania tej konkretnej kreacji na Flesz Fashion Night?
Taka okazja wyjątkowo inspiruje. Stworzyłam kreację w unikalnej, opracowanej przeze mnie technice. Letnie futro w kolorze aksamitnej czerni, przetykanej fuksją i szafirem znakomicie współgrało z sylwetką i charakterem Oli, która tak jak zwykle miała stuprocentowe zaufanie do mojej wizji artystycznej.

Było to dla niej wyjątkowe przeżycie, ponieważ - choć trudno w to uwierzyć - po raz pierwszy występowała w roli modelki. Swoim talentem do pozowania zachwyciła całą ekipę pracującą nad zdjęciem.


Pracowałaś swego czasu z takimi gwiazdami jak Naomi Campbell czy Sharon Stone podczas Lexus Fashion Night. Jak wspominasz te gwiazdy?  
Czterokrotnie zostałam wybrana do stworzenia kolekcji prezentowanych podczas tego prestiżowego wydarzenia. Dzięki temu miałam możliwość obcowania z takim gwiazdami, jak: Helena Christiansen, Elle Macpherson, Naomi Campbel czy Sharon Stone.

To wyjątkowe kobiety, z którymi miałam zaszczyt spędzić trochę więcej czasu osobiście. Możesz sobie wyobrazić, jaka to niezwykła przyjemność oglądać Naomi wśród innych modelek prezentujących moją kolekcję… Każda z tych gwiazd jest wyjątkowa, lecz prawdziwy kontakt nawiązałam z Sharon.

Poruszałyśmy tematy, których nigdy bym się nie spodziewała. Po pięciu latach spotkałam się z nią ponownie, co było dla mnie również niezwykle wzruszającym wydarzeniem. Ma w swojej szafie wiele kreacji mojego autorstwa, dlatego czuję się przez to bardzo doceniona jako projektantka.


Czy nasze gwiazdy czegoś powinny się nauczyć od zagranicznych gwiazd?
Dlaczego polskie gwiazdy mają się uczyć czegokolwiek od gwiazd zagranicznych?  Nasze gwiazdy pracują w polskiej specyfice, nasz rodzimy show biznes jest inny.


Polski show biznes jest młody, a więc nieco „dziki”.
Polski rynek nie ma zasięgu międzynarodowego, więc nie widzę żadnego powodu, aby myśleć o tym. Nie mam kompleksu zagranicy.


Jakie masz plany na przyszłość? Dużo się dzieje teraz u ciebie.
Otwarcie mojego wymarzonego butiku na Koszykowej 10 w Warszawie jest częścią strategii rozwoju marki zaplanowanej na najbliższe lata.

Najważniejszy dla mnie jest nieustający rozwój. Cechuje mnie kreatywne ADHD, dlatego pomysłów mam wiele, martwi mnie jedynie, że doba ma 24 godziny i czas płynie zdecydowanie za szybko.


Zdradzisz swoje plany?
Zdecydowanie wolę chwalić się swoimi dokonaniami. Staram się, aby zaproszenie z atelier Agnieszka Maciejak zawsze było absolutną niespodzianką dla wszystkich.


To kiedy ta kolejna niespodzianka?
Zapewniam cię, że jeszcze tej zimy.


Czy będziesz robić pokazy regularnie?
Absolutnie tak. Uwielbiam ten wyjątkowy czas. Przygotowywanie pokazu zawsze jest dla mnie totalną przyjemnością. Adrenalina towarzysząca temu wydarzeniu związana jest z kumulacją pomysłów, formowaniem kolekcji oraz sposobem jej prezentowania.

Za każdym razem jest dla mnie osobistym zapisem przeżywanych przeze mnie emocji i sposobu w jaki w danym momencie postrzegam świat. Jestem magistrem sztuk pięknych, ukończyłam warszawską ASP, dlatego do każdego z moich projektów podchodzę tak samo, jak do malowanych przeze mnie obrazów czy grafik.

Największym szczęściem dla mnie jest tworzenie i opracowywanie nowych projektów i konstrukcji. Jestem twórcą, a twórca potrzebuje procesu kreacji, jak tlenu, aby żyć.

 

rozmawiała: Anna Puślecka, redaktor naczelna DYKF

fot. Agnieszka Taukert dla DYKF

Marek Piętro

mat. prasowe

 Anna Puślecka, redaktor naczelna DYKF z projektantką Agnieszką Maciejak/fot. Agnieszka Taukert dla DYKF

Anna Puślecka, redaktor naczelna DYKF z projektantką Agnieszką Maciejak/fot. Agnieszka Taukert dla DYKF