contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

           

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

FOLLOW DESIGNERS

Pod własnym nazwiskiem – Magda Butrym

Katarzyna Pyrek

 Zdjęcie z kolekcji Magda Butrym wiosna-lato 2015/mat. prasowe Magda Butrym

Zdjęcie z kolekcji Magda Butrym wiosna-lato 2015/mat. prasowe Magda Butrym

Jej projekty nosi Anja Rubiki Kim Kardashian. Pojawiła się nagle, swoją pierwszą autorską kolekcję pokazała pod koniec sierpnia na Facebooku.

Jej nazwisko jest znane w świecie mody od dawna -  pracowała przez lata jako projektantka La Manii, wcześniej stworzyła markę Portofino.

Nam opowiada o kulisach tworzenia własnej marki Magda Butrym, o szalonym tempie, wartościach w życiu oraz zdradza, dlaczego nie zrobi pokazu mody, mimo, że właśnie wychodzi jej druga kolekcja wiosna-lato 2015.

Jaka jest Magda Butrym?

 

Pracowałaś w La Manii cztery lata. Jak wyglądało rozstanie z tą marką, bo spekulacje i poszeptywania na salonach nie milkną…

Nie zostawiłam La Manii rzucając ręcznikiem w połowie sezonu jak jakaś szalona artystka. Zakończyłam współpracę fair i biznesowo.

Dokończyłam kolekcję zgodnie z kontraktem. La Mania to duża firma, to zamówienia, kolekcje, sklepy. To odpowiedzialność.

Dlaczego podjęłaś decyzję odejścia z La Manii?

Ktoś kto pracuje dla wielkich domów i tak w duchu marzy, aby projektować pod własnym nazwiskiem. Myślę, że Joanna Przetakiewicz wiedziała, że przyjdzie taki moment, w którym będę chciała coś robić sama.

Magda Butrym/źródło: Instagram M.Butrym

Wypaliłaś się?

W pewnym momencie przestałam czuć, że wkładam serce w pracę. Zorientowałam się, że po prostu „przychodzę do pracy” i nic więcej. Nadszedł czas rozstania.

Co było impulsem twojej decyzji?

To był ostatni pokaz La Manii w Teatrze Wielkim. Wyszłam po pokazie, ukłoniłam się i wiedziałam, że to był ostatni raz. To był bardzo piękny pokaz, została zaprezentowana bardzo duża, rozbudowana kolekcja.

Poczułam, że tego kierunku projektowania dalej „nie pociągnę”, już więcej z siebie nie dam.

Czego się nauczyłaś przez te cztery lata w La Manii?

To była prawdziwa szkoła - przygotowanie projektu, całej kolekcji do produkcji, zwrócenie uwagi na detal.

Nauczyłam się kalendarza, który obowiązuje w modzie i tego, że nie ma, że mi się nie chce albo, że nie ma inspiracji, może zrobimy ten pokaz za dwa miesiące, bo tak jest łatwiej. Są kupcy, oni czekają i są zobowiązania.

To co mi utkwiło w głowie najbardziej po okresie spędzonym w La Manii to fakt, że klient nie zmienia się tak szybko z sezonu na sezon. To nie jest tak, że dziewczyna chce być teraz hipiską, a w następnym sezonie będzie minimalistką. Ona czeka na to co zna, ufa marce.

Nauczyłam się też pokory, że klient jest najważniejszy, on rządzi.

No i przede wszystkim miałam okazję poznać Joannę Przetakiewicz, która jest niesamowitą osobą - jest tak energiczna i poświęca się swojej pracy. Po tygodniu intensywnej pracy ja padałam, a ona nadal była na największych obrotach!

Ona nigdy - ani wcześniej jako moja klientka, ani później jako szefowa - nie narzekała!

Asia poza tym zawsze wygląda piękne. Czasem spotkałyśmy się po pokazie na kawę, żeby się zobaczyć, trochę poświętować. Ja w trampkach, totalnie zmęczona jakby ktoś mnie po asfalcie ciągnął, a Joanna zawsze wyglądała spektakularnie.

Są chyba takie kobiety, które zawsze wyglądają pięknie.

 Magda Butrym/źródło: Instagram M.Butrym

Magda Butrym/źródło: Instagram M.Butrym

Miły etap w życiu, który został zakończony.

Chyba najgorsze było to - i wiesz, nikomu tego jeszcze nie powiedziałam - że wszyscy mi tak strasznie współczuli, że nie byłam w La Manii na świeczniku, nie byłam eksponowana…

Tak się szeptało.
Prawda? I wiesz co, ja przestałam chodzić na jakiekolwiek imprezy, bo już nie mogłam słuchać jak oni mi wszyscy współczują. A mnie  naprawdę było tam dobrze! Po prostu poczułam moment, że już się więcej nic nie nauczę i z siebie nie dam, że muszę iść dalej.

I nagle, koniec sierpnia 2014, a na Twoim Facebooku pojawiają się zdjęcia twojej autorskiej kolekcji Magda Butrym. Nie było hucznego otwarcia marki, a mimo to lawina poszła…

Kobiety same mnie znalazły, zaczęły przychodzić do pracowni, kupować, nie wykonałam żadnego telefonu. Wrzuciłam tylko zdjęcia na Faceboook i Instagram. Sama jestem zaskoczona dlatego, że te ubrania są zupełnie inne od tego, co robiłam wcześniej w marce Portofino i La Mania.

Początkowo, w fazie projektowania, chciałam wrzucić do kolekcji coś, co podoba się w Polsce, takie pewniaki, ale uznałam, że zaryzykuję i pokażę to, co ja czuję i zobaczę jak rynek to przyjmie.

Zaczęłam szyć kolekcję  w marcu, a lookbook z kolekcją jesień-zima 2014/15 pokazałam dopiero pod koniec sierpnia, z lekkim opóźnieniem, bo kolekcje jesienne pokazuje się wiosną...

Wcześniej Anja Rubik założyła projekty z tej kolekcji, więc to już trochę narobiło zamieszania. A nie było jeszcze strony internetowej, nic. I jakoś samo zaczęło się to kręcić.

 Magda Butrym/źródło: Instagram M.Butrym

Magda Butrym/źródło: Instagram M.Butrym

Będziesz ubierać gwiazdy i znane osoby?

Jesteśmy bardzo młodą marką i musimy nasz wizerunek zbudować od podstaw. Znane osoby wzbudzają różne uczucia w ludziach, często negatywne i na początku drogi nie chcielibyśmy,

aby klienci postrzegali nasz produkt przez pryzmat gwiazd, które go noszą, a w skrajnych przypadkach mieli niechęć do naszych ubrań tylko dlatego, że dana gwiazda właśnie się rozwiodła…

Na tym etapie ubieramy tylko te znane osoby, które w pierwszej kolejności są powszechnie postrzegane przez pryzmat tego jaki mają styl, a nie jakie jest ich życie zawodowe, rodzinne czy „bagaż” jaki za sobą ciągną.

Na całym świecie projektanci pokazują kolekcje w kampaniach na modelkach, bo one są profesjonalistkami, nie są osobami publicznymi, nie dzielą się swoim życiem prywatnym. Poza tym moje rzeczy nie są czerwono-dywanowe.

Jesteś skromną osobą, a w tej kolekcji widać duże zdecydowanie artystyczne, tworzysz też pewnego rodzaju niedostępność. Jakie są twoje klientki?

To są ubrania dzienne i nie będę ukrywać – dość drogie. Wybieram materiały najwyższej jakości, zwracam uwagę na perfekcyjne wykonanie.

Kobiety, które do mnie przychodzą to są pewne siebie dziewczyny, świadome. One mają swój wypracowany styl. Przeważnie są to kobiety po 30-tce, które pierwsze małe sukcesy mają za sobą.

Wielkie marki także powoli zaczynają się liczyć z młodszym pokoleniem i do niego właśnie kierować swoje kolekcje. Moimi klientkami są też kobiety po 40-tce, które często wybierają światowe, znane marki.

Są bardzo świadome jakiej jakości i designu poszukują. Za tym idzie też wyższa cena.

Taka świadomość przychodzi z wiekiem i doświadczeniem.

Anja Rubik w płaszczu projektu Magdy Butrym z kolekcji jesień-zima 2014/15/źródło: Instagram M.Butrym

W co jesteś dziś ubrana?

Często chodzę w swoich rzeczach – dziś mam sweter i marynarkę własnego projektu z jesiennej kolekcji Magda Butrym, dżinsy Acne, buty Saint Laurent.

Jestem uzależniona od butów, mam do nich dużą słabość..

Ile wysiłku musi włożyć projektant, żeby zmienić swoje myślenie na temat wyglądu i kształtu kolekcji? Bo to, co robisz teraz jest diametralnie różne od tego co robiłaś w La Manii czy wcześniej w Portofino.

To jest kwestia dojrzałości i pewności siebie, którą nabrałam przez lata pracy jako projektantka. Teraz mam 29 lat, kiedy zaczynałam miałam 19.

W Polsce do projektanta głównie idzie się po sukienkę, po „modę koktajlową”, a ja chciałabym żeby się szło po koszulę czy marynarkę.

Moda się na tyle zmieniła, że dziewczyny chcą łączyć różne rzeczy, chcą się bawić modą. A sukienka narzuca jeden styl. Przez te lata zmieniłam się też jako kobieta, bardziej zaczęłam się ubierać dla siebie. Kiedyś miałam takie poczucie, że muszę być na wysokich obcasach, muszę być wystrojona, żeby dobrze wyglądać.

A przecież tak nie jest!

Zatem nowy styl w mojej marce to przede wszystkim moje wewnętrzne zmiany i obserwacja świata.

Pleciona, skórzana spódnica Magda Butrym z kolekcji jesień-zima 2014/15/źródło: Instagram M.Butrym


Właśnie wychodzi kolekcja na wiosnę-lato 2015. Pogadajmy trochę o inspiracjach.

Projektując myślę o tym czego mnie brakuje w szafie, co ja bym chciała nosić. Tworząc własną markę najbardziej zadziwiło mnie to jak bardzo jestem praktyczna. Lubię koszule, marynarki, spodnie.

Chcę się tymi prostymi elementami bawić, tak żeby nie kosztowało mnie to zbyt dużo czasu i wysiłku.

W moich kolekcjach jest sporo ręcznie robionych rzeczy - tworzenie tkanin, robienie frędzli, splotów. To mi się najbardziej podoba. Zaczęłam robić tkaniny na ręcznym krośnie. Mam nadzieję, że kobiety to docenią.

W ubiegłej, jesiennej kolekcji mieliśmy ręcznie robioną spódnicę z frędzlami i ona była największym hitem, do dzisiaj mam na tę spódnic dużo zamówień, mimo, że cena jest wysoka z powodu długotrwałego ręcznego procesu produkcji.

W czasach kiedy wszystko jest tak łatwo dostępne, mamy dziesiątki takich samych „modnych” rzeczy, kobiety szukają oryginalności i autentyczności w modzie. Tworząc kolekcję wiosna-lato 2015 inspirowałam się kinematografią lat 60-tych i 70-tych.

To był okres wyzwolenia obyczajowego, kobiety zaczęły ubierać się w sposób autentyczny, po raz pierwszy przestały przejmować się tym, co inni o nich pomyślą.
 

Magda Butrym i Kim Kardashian/źródło: Instagram M.Butrym

Kim Kardashian w spódnicy od Magda Butrym z kolekcji jesień-zima 2014/15/źródło: Instagram M.Butrym

Gdzie sprzedajesz swoje kolekcje?

Klientki przychodzą do nas do pracowni. Sprzedajemy też w warszawskim butiku Frank A. Lubię ten sklep, są tam sprzedawane takie marki jak: Isabel Marant, Dries van Noten, więc jest tam młodo i świeżo.

Pracuję też nad sklepem internetowym, który będzie działał od stycznia 2015.

Właśnie ruszyła nasza strona internetowa, gdzie można zobaczyć najnowszą kolekcję. W dzisiejszych czasach bardzo ważny jest też kontakt z Klientami za pomocą mediów społecznościowych, bardzo pozytywnie zaskoczył nas wpływ Instagramu na wzrost zainteresowania marką.

To przekłada się na wzrost sprzedaży.

Największą popularnością cieszyło się zdjęcie Kim Kardashian w plecionej spódnicy mojego projektu. Ubranie Kim było od lat moim marzeniem.

Jak wyglądało spotkanie z Kim? Jej zdjęcie w skórzanej spódnicy z frędzlami obiegło Internet.

Byłam jesienią w Paryżu. Managerka Kim podeszła do mnie w restauracji i zapytała co mam na sobie i zaprosiła do stolika, gdzie siedziała Kardashian.

Obejrzałyśmy razem lookbook na komórce. Bardzo miła sytuacja, wysłałam jej rzeczy, które zamówiła.

Kim Kardashian siedzi w pierwszych rzędach na pokazach, ogląda wszystkie kolekcje. Cieszy mnie, że zwróciła uwagę na moje rzeczy.

Co zamówiła?

Kamizelkę i dwie spódnice.

 Magda Butrym/źródło: Instagram M.Butrym

Magda Butrym/źródło: Instagram M.Butrym

Twój ulubiony projektant?

Kocham lata 60-te i 70-te, ówczesne prace Yves’a Saint Laurenta, Halstona.

Bardzo podoba mi się to co robi Hedi Slimane dla Saint Laurent – piękne, proste kroje, najwyższej jakości wykończenie.

Te rzeczy trafiają do młodego pokolenia, są cool, ale w każdej rzeczy widać szacunek i odwołania Slimanego do historii wielkiego domu mody YSL.

Po kilku sezonach spokoju w światowej modzie nagle można zauważyć „poruszenie”, bogactwo wzorów, kolorów, projektów. W twojej nowej kolekcji na wiosnę-lato 2015 też są wzory etno, plecionki. Czy to znaczy, że mija kryzys?

Mam nadzieję! Jest jedna rzecz, którą zauważyłam na pokazach. Modelki się uśmiechają na wybiegu, to jest wszystko takie „easy”. Nie ma zadęcia jak kiedyś. Kiedy szukam modelki do sesji  to coraz mniej myślę o dziewczynie, która jest wyniosła, posągowa.

Raczej szukam dziewczyny, która sprawia wrażenie przystępnej.

Projektant szuka ekstrawagancji, kiedy jest bardzo młody, przeważnie na studiach. Wtedy nie myśli o sprzedaży i o tym żeby zarobić na mieszkanie, życie.

Chce dać upust własnej wyobraźni i kreatywności.

Potem zderzenie z rzeczywistością jest trudne…  
 

Magda Butrym wiosna-lato 2015/mat. prasowe Magda Butrym

Magda Butrym wiosna-lato 2015/mat. prasowe Magda Butrym

Jesteś Ślązaczką. Stąd to poukładanie?

Pewnie tak. Moja wspólniczka Aleksandra Halemba, też pochodzi ze Śląska – mocny duet. Mam w życiu dużo szczęścia do ludzi. Udało mi się stworzyć firmę z kobietą, która ma ogromne doświadczenie w prowadzeniu biznesu.

Daje mi pełną swobodę w projektowaniu, rozumie jak ten biznes działa. Aleksandra nie ma kompleksów, jest pewna siebie. Spotkanie jej dało mi także odwagę do otworzenia tej firmy i pracy pod własnym nazwiskiem.

Co ze śląskich cech pomaga ci w biznesie? Co wyniosłaś z domu?

Wychowałam się w bardzo szczęśliwej rodzinie. Rodzicie się bardzo kochają, mam dwóch braci, wszyscy jesteśmy bardzo blisko. We mnie jest poczucie, że rodzina i dom są najważniejsze.

Nie uderzyła mi woda sodowa do głowy tylko dlatego, że mieszkam i pracuję w Warszawie.

Nie „odleciałam” na imprezach, nie bawiłam się. Mam narzeczonego i staram się żyć, poza modą, normalnym życiem, to mi się najbardziej podoba. Nie uczestniczę w imprezach, pokazach, „nie bywam”.

Wielki świat to nie moja bajka, przychodzę do pracy, bo kocham to co robię, ale ja potrzebuje takiego życia, jakie mają moi rodzice.

Chcę wrócić do domu, gdzie czeka ktoś kogo kocham.

Najbardziej śląskie jest to, że mam silny kręgosłup moralny. Jestem całkiem normalna dziewczyną i teraz kiedy jadę na Śląsk do rodziców to wspólny obiad jest najważniejszy!
 

Magda Butrym wiosna-lato 2015/mat. prasowe Magda Butrym

Pracujesz z bratem. Śląska, rodzinna solidarność.

Mój brat jest moją prawą ręką i szefem sprzedaży. On obsługuje wszystkie klientki, on sprzedaje, wystawia faktury - ja jestem w tym bardzo słaba.

Z bratem czuję się bezpiecznie. Po drugie moim zdaniem on ma świetny gust. Jest młodszy ode mnie, jest z innego pokolenia, ma 22 lata i trochę inaczej patrzy na to, jak nasz klient będzie się zmieniał.

Ze Śląska pochodzi także nasza art director Jola Aerts, która jest odpowiedzialna za oprawę artystyczną w naszej marce.

Choć mieszka i pracuje w Nowym Jorku bierze czynny udział w codziennym budowaniu wizerunku naszej marki.

Właśnie wyszła twoja druga kolekcja. I tym razem nie zrobiłaś pokazu. To takie popularne i „modne” w Polsce wydarzenie.

Mam poczucie, że pokaz jest mi na razie niepotrzebny. W Polsce tego typu wydarzenia nie mają przełożenia biznesowego. Nie mogę zaprosić kupców, którzy kupią moją kolekcję.

Zamiast pokazu wolę prezentację kolekcji. Chcę się spotkać ze stylistami, z dziennikarzami. Ugościć tych wszystkich ludzi, którzy mi pomagają, napić się szampana, podziękować.

Masz jeszcze jakąś pasję poza modą?

Lubię szukać niszowej muzyki. Biorę komputer, leżę sobie tutaj w pracowni czasami do godziny 21.00 i puszczam różne teledyski, znajduję nowych ciekawych artystów.

Lubię podróżować do światowych stolic mody.

To jest dla mnie bardzo inspirujące. Odwiedzam butiki wielkich marek, przewracam ich rzeczy do góry nogami, sprawdzam jak są zrobione…

Oprócz projektowania, które jest moją pracą, ja naprawdę kocham modę, mam na jej punkcie bzika.

 

Rozmawiała: Anna Puślecka, redaktor naczelna DYKF.pl

zdjęcia: materiały prasowe Magda Butrym

oraz Instagram

Magda Butrym wiosna-lato 2015/mat. prasowe Magda Butrym

Magda Butrym wiosna-lato 2015/mat. prasowe Magda Butrym

Magda Butrym/źródło: Instagram M.Butrym