contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

           

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

FOLLOW DESIGNERS

Trzeba się dostosować - wywiad z Dawidem Wolińskim

Anna Puslecka

Finał najnowszej kolekcji pret-a-porter Dawida Wolińskiego/fot. MB Fashion Weekend

"Trzeba się dostosować" - mówi Dawid Woliński. I podkreśla, że nie chodzi tu o obniżanie poziomu. Wręcz przeciwnie - zdaniem projektanta kluczem do sukcesu jest bycie czułym na zmiany jakie zachodzą wokół nas. Także te biznesowe.

Woliński, nazywany królem mody, życia i Instagrama, robi to od lat.

Teraz dojrzał, aby dotrzeć do szerszego odbiorcy - idą czasy pret-a-porter w karierze projektanta!

 

Powiem żartobliwie - jesteś jak Azzadine Alaia, robisz pokaz mody wtedy kiedy chcesz.

Nagle wieść o nim się roznosi i wszyscy dostają szału. Tak jak teraz – w połowie maja zaprezentowałeś coś innego niż zwykle – pret-a-porter.

A znany jesteś z luksusowych kolekcji.
 
Projektowanie jest moją pasją i kiedy jestem gotowy wtedy robię pokaz, nic na siłę.

Mam bardzo dużo innej pracy, robię swoje wszystkie projekty, pracuję w Top Model robię, mam bardzo dużo klientek. W międzyczasie oczywiście powstaje pokaz i lubię zaskakiwać.

Cieszę się, że kolekcja pret-a-porter wzbudziła takie zainteresowanie. Przyzwyczaiłem odbiorców do bizantyjskich zdobień i luksusu, a tu nagle jeansy i dziury.

fot. MB Fashion Weekend

Podczas twojego wrzuciłam na Instagram zdjęcie z wybiegu, a ty natychmiast je polubiłeś. Śmiałam się z ludźmi siedzącymi obok, że nawet w gorączce backstage’u Woliński kontroluje Instagram.

To jest taki moment, że mam poczucie iż swoją robotę zrobiłem, kolekcja jest gotowa. Mam świetną drużynę: Agnieszkę Ścibor – stylistkę pokazu, Kasię Sokołowską, sprawdzony make up, doskonale znam modeli i modelki. Ufam im.

Więc siedziałem na krześle i patrzyłem tylko co ludzie robią. No i sprawdzałem Instagram, jaki jest oddźwięk (śmiech). To tylko pozorna zabawa, trzeba pamiętać że Instagram i inne social media powstały po to, żeby promować marki, ludzi, produkty.

Z tego korzystają największe firmy. Głupotą byłoby negowanie social mediów.

To jest współczesny system działania, poruszania się i komunikacji, więc dlaczego miałbym tego nie robić? Szczególnie, że fajnie mi to wychodzi.
Mam bardzo dużo followersów, tygodniowo przybywa mi 1000 obserwujących, tak bez niczego. Miło mi, bo widzę, że ludziom się to podoba. Wyobraź sobie, że wiele poważnych firm się do mnie zgłasza, żeby prowadzić im Instagramy.

Widziałbyś się w roli osoby, która prowadzi Instagram dla innej firmy niż Dawid Woliński?

Dlaczego nie! Uważam, że to jest mega przyszłość. Firmy, które będą tym się zajmowały zbiją fortunę, a to wcale nie są małe pieniądze. Instagram trzeba prowadzić umiejętnie, rozsądnie, z wyczuciem.

Agencje reklamowe zwykle robią to źle – błąd na błędzie! Sztuczne zdjęcia, ściągnięte z Internetu, umieszczane z głupimi hashtagami, jakby osoby, które się tym zajmują nie miały pojęcia o czym piszą. I do tego mała ilość śledzących – jeśli przez pół roku jest to 2000 followersów, to coś jest nie tak…

Followersi są ważni, ale istotna jest także ich jakość. On też są wyceniani przez reklamodawców jako towar.

To niesamowite, że na końcu przewodziku telefonu są ludzie, którzy cię oceniają.

Dree Hemingway i Dawid Woliński/fot. MB Fashion Weekend

Dree Hemingway i Dawid Woliński/fot. MB Fashion Weekend

Podaj w takim razie kilka cennych rad dla tych wszystkich, którzy chcą mieć dobry

Instagram i wielu fanów.

Przede wszystkim trzeba zbudować napięcie na Instagramie i sprawić, żeby ludzie chcieli zajrzeć zajrzeć na twój Instagram i zobaczyć co tam się dzieje, w mniej lub bardziej kontrowersyjny sposób.

Ludzi nie interesują zdjęcia, które mogą sobie wygooglować – ich interesują zdjęcia prywatne, które są niejako im dedykowane. U mnie na profilu nie ma skandali wprawdzie, ale gram na wyważonych emocjach, daję sporo siebie.

Chcę się tam pokazać w taki sposób, aby to zadowoliło moich followersów i przysporzyło mi nowych.

Kto cię śledzi?

Mam bardzo podzieloną grupę. To są bardzo młodzi ludzie, na przykład kandydatki do programu Top Model. Moja obecność w tym programie przekłada się także na ilość fanów.

Dużą część tworzą fascynatki mody, trochę nudne i szalone zarazem. Oczekują ode mnie wrzucania wykrojów na Instagram, bo chcą sobie coś uszyć! Kolejna grupa to ludzie ze świata mody: styliści, trendsetterzy, moi znajomi z Nowego Yorku, z Londynu, z Los Angeles…

Mój Instagram jest też aktywny jeżeli chodzi o sprawy fitnessowe. Lubię trenować i w związku z tym śledzi mnie dużo trenerów z zagranicy, ja śledzę ich. Mój Instagram jest miksturą i odzwierciedleniem mojego życia, widać czym się zajmuję, co mnie kręci, co lubię.

Sprawdzasz tych ludzi? Masz ponad 160 000 obserwujących!

Sprawdzam wyrywkowo. Kontroluję też jakość komentarzy – jeśli zawierają bluźnierstwa bądź powstaje jakaś kłótnia pomiędzy followersami to blokuję takie zachowania.

Po prostu dbam o swój Instagram.

Kiedy znajdujesz na to czas?

To nie jest jakieś bardzo trudne, mam włączone powiadomienia. Część pewnie przeoczę, ale główne skandale, które tam powstają jestem w stanie zlikwidować.

Jesteś wybuchową mieszanką – znakomity projektant i wysokiej rangi celebryta.
To zwykle nie idzie w parze, tobie się to udaje.

 
To jest kwestia podejścia do zawodu. Uważam, że zawód projektanta jest bardzo medialny, a promocja marki, jej wizerunek powinny dużo mówić o kolekcji. Kiedy widzisz projektanta, który się ubiera w stylu boho to nie oczekujesz od niego że będzie projektował smokingi.

Wizerunek marki w dużej mierze zależy od samego projektanta, to „celebryctwo” jest formą marketingu, dość przyjemnego dla mnie (śmiech).
W Polsce Mariusz Przybylski i Gosia Baczyńska są w czołówce projektantów mody, ale są wycofani medialnie, nie królują na social mediach. To w dużej mierze kwestia charakteru.

Za granicą Nicolas Ghesquière (dyrektor kreatywny Louis Vuitton) też jest bardzo wycofany, aczkolwiek Instagram bardzo fajnie prowadzi. Pokazuje przepiękne wnętrza, domy, ja nie wiem gdzie on to wszystko znajduje? Z jego pracą ma to bardzo mało wspólnego.

No, ale na przykład profil Deana i Dana z Dsquared jest miejscem pełnym energii i wariactwa!

Najnowsza kolekcja pret-a-porter, którą pokazałeś niedawno, jest mieszanką różnych stylów.

W tej kolekcji jest dużo mnie - podarte jeansy i t-shirty. Jednak nieco inne zasady obowiązują męskie i damskie sylwetki. Nie lubię kiedy kobieta przestaje być kobieca, a facet zaczyna być damski. W tych propozycjach balansuję pomiędzy czymś mocnym, a czymś w klasycznym – są jeansy, ale z wielkimi dziurami; facet nosi dres, ale ten dres jest z jedwabiu z bawełną; pojawia się niby banalny t-shirt, ale rozcięty po bokach, wyglądający jak peleryna.

Lubię tak zaskakiwać i to mnie kręci.

Gdzie był impuls stworzenia kolekcji pret-a-porter?

Akurat moje klientki lubią bardzo ekstrawaganckie, mocne rzeczy. Suknie, suknie, suknie… Pomysł na powstanie kolekcji pret-a-porter był czysto biznesowy, bo to się wszystko ma sprzedawać na bieżąco.

Nie każdemu mogę uszyć rzecz na miarę, bo jednak nie zawsze jestem w stanie, a zaproponowanie kolekcji łatwiejszej do noszenia jest świetną propozycją.

fot. MB Fashion Weekend

fot. MB Fashion Weekend

fot. MB Fashion Weekend

W jakich cenach będziesz sprzedawał swoje pret-a-porter?

Ceny będą zaczynać od 150 zł, to będą t-shirty. Dużo droższe będą kurtki skórzano-kożuchowe, bo one powstają aż 2 tygodnie. Ich cena będzie się kształtować między 7-9 tysięcy.

Co ciekawe ta kolekcja nie ma sezonowości. To mnie kręci w modzie - te wszystkie zamieszania, załamania między klasyką i sportem, pomiędzy elegancją i nonszalancją, do tego trochę rocka. Żeby zrobić sukces komercyjny trzeba się dostosować…

Nie mam takiego wrażenia, że ty się dostosowujesz! Ty wręcz nadajesz ton, kreujesz trendy, idziesz swoją drogą masz taki luz w tym, czego wielu ci zazdrości.

Dostosować się nie znaczy wcale naginać siebie do estetyki innych, ale wprowadzenie kolekcji pret-a-porter dla projektanta, który szyje na miarę jest pewnego rodzaju dostosowaniem się do panującej rzeczywistości. Wyobraź sobie kobietę, która zamawia u mnie suknię wyszywaną, haftowaną, ozdabianą, z tiulami.

Do tego jest cała otoczką: przewiezienie jej do domu klientki, włożenie, dobranie butów, torebki, biżuterii. Kolekcja pret-a-porter rządzi się zupełnie innymi prawami. Masz taką sukienkę, wyciągasz ją z kartonu, wieszasz w szafie, zakładasz do tego jakieś fajne, odjechane buty, albo jeansy, t-shirt, czapkę bejsbolówkę i też wychodzisz z domu.

Balansowanie pomiędzy tymi dwoma światami, takie sprawdzanie, badanie granicy  jest czymś interesującym dla projektanta. Mam już własny sklep internetowy, tylko muszę go uruchomić. Poza tym robię jakościowe rzeczy, nie szyję w chińskich szwalniach czy na prowincji.

Chcę mieć wpływ na jakość tego pret-a-porter, żeby udowodnić, że za tym nie musi iść wygórowana cena.

fot. MB Fashion Weekend

fot. MB Fashion Weekend

fot. MB Fashion Weekend

fot. MB Fashion Weekend

Czy występowanie w programie Top Model nie jest też trochę takim naginaniem się do rzeczywistości?

To jest kolejny etap rozwoju dla mnie. Polska jest krajem, który nie daje wiele możliwości kolorowego, niesamowitego rozwoju kariery; jest trudnym krajem. Moda nie jest na pierwszym miejscu, jest fanaberią, stanowi pewnego rodzaju obciążenie.

Ludzie mówią: „moda, moda… mamy ważniejsze sprawy”. Uważam, że projektant to zawód jak każdy inny – strażak czy policjant. My dbamy o to, żeby było nie tylko ładnie, ale także trwałe i funkcjonalne, żeby te ciuchy nie rozpadły się na ludziach. Jesteśmy kimś w rodzaju technologów.

Czym jest moda?

Już w dawnych czasach było tak, że czarownik się ubierał w określony sposób, wódz plemienia jeszcze w inny. Ubiór jest także podkreślaniem statusu człowieka, inności czy przynależności do pewnej grupy. Także szacunku do drugiego człowieka.
Nie znoszę celebrytów czy aktorów, którzy wchodzą do biznesu, podpisują niepisany pakt: „będziemy świecić twarzami, brać za to pieniądze, pokazywać się” i idą potem na przyjęcie w krótkich spodniach, świecąc białymi, okropnymi łydkami, albo w białych skarpetach, trampkach i wyciągniętym t-shirt i udają, że są tacy „off”.

To nie jest off, to jest po prostu flejstwo i inaczej tego nie mogę nazwać, to mnie bardzo irytuje.

 fot. MB Fashion Weekend

fot. MB Fashion Weekend

fot. MB Fashion Weekend

Co jeszcze cię denerwuje w świecie mody?

Denerwuje mnie to, że ludzie traktują modę zbyt serio, że moda przestaje być czymś ciekawym. Moda jest interesująca, cool, dopóki bawimy się nią, bawimy się konwencjami, wyznaczamy trendy, style.

Niektórym wydaje się, że zrobienie t-shirtu to jest już moda, że uszycie bluzki z dzianiny, z prostokąta bez konstrukcji, z dresówy, która jest popularna w Polsce, to jest już projektowanie. T-shirt szyją w chińskiej firmie, która szyje koszulki dla telefonii komórkowej i nakleja się własne logo… To nie jest projektowanie, nie nazywajcie się ludzie projektantami!

To nie chodzi o skończoną szkołę, chodzi o minimalną wiedzę chociażby na temat historii sztuki.  

Ostatnio przeczytałam gdzieś, że najbardziej ekstrawaganckie jest to, że ludzie myślą, że jesteś ekstrawagancki.

Jestem prawdziwy, mam swoje życie, rodziców, przyjaciół, psy, córkę. Nie schodzę tu do kawiarni nagle w lateksowych spodniach i czerwonej kurtce z ćwiekami, żeby wywołać skandal.
 
To prawda, w ogóle nikt nie zwraca na nas, na ciebie uwagi. Siedzimy tu sobie jak gdyby nigdy nic…

 

rozmawiała: Anna Puślecka

fot. DYKF

MB Warsaw Fashion Weekend
 

fot. MB Fashion Weekend

fot. MB Fashion Weekend

Różena Opalińska i Dawid Woliński/fot. MB Fashion Weekend

Zuzanna Bijoch i Dawid Woliński/fot. Maciej Stankiewicz dla DYKF

Edyta Zając i Dawid Woliński/fot. Agnieszka Taukert