contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

           

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

FOLLOW DESIGNERS

Zofia Chylak, czyli jak stworzyć It Bag

Anna Puslecka

Zofia Chylak/fot. MW Media

Twierdzi, że jest nieśmiała i nie ma siły przebicia, a właśnie dostała nagrodę

Elle Style Awards 2015 w kategorii Marka Roku.

Działa zawsze według planu i nigdy nie szarżuje (jako dziecko zawsze hamowała rozpędzone sanki). W niespełna pół roku jej kolekcja toreb stała się niezwykle popularna (choć ona sama o popularność nie zabiega). Zosia Chylak, młoda projektantka, opowiada o tym jak stworzyć torbę It Bag i odnieść sukces.


Zdobyłaś nagrodę Elle Style Award w kategorii Marka Roku 2015. Czy wolałabyś być w kategorii Projektant Roku?
A nawet się zastanawiałam chwilę nad tym, poczekaj… Nie, chyba właśnie lepsza dla mnie jest kategoria Marka. Bardzo często w jakichś rozmowach mówię o swojej firmie „my”.

I ktoś mnie kiedyś zapytał co to znaczy. Czuję jakbym była w jakiejś całości. Zawsze mówię „my”, „my zrobiliśmy, wyprodukowaliśmy, sprzedaliśmy”.

Mały worek by Zofia Chylak


Że Zofia Chylak to nie „ja” tylko firma?
Rzeczywiście jest trochę tak, że jestem trzonem firmy i sporo robię sama, bo to jest mała firma i ja oczywiście mam stażystki, dużo osób, które mi pomagają w tym wszystkim, ale uważam, że to jesteśmy „my”, cała moja firma, która za mną stoi. Te wszystkie panie, które szyją.

Gdybym miała powiedzieć, że ja to wszystko zrobiłam sama, to jakoś jest mi dziwnie z tym.


Co składa się na budowanie i sukces marki w takim razie? Ta kolekcja przerosła twoje oczekiwania, czyli to nie jest namiastka, to jest sukces.
Mnie się wydaje cały czas, że bardzo ważna jest konsekwencja. Dla mnie na przykład składową tej konsekwencji jest określona estetyka. Kampania musi pokazywać jaki to jest produkt, zdjęcia są czarno-białe, minimalistyczne.

Ci ludzie, którzy do mnie przychodzą, moi klienci mają bardzo podobną estetykę. I ja tu się z nikim nie szarpię, że ktoś chce mieć suknie z turkusową falbaną. Bo nikt taki nawet nie przychodzi do mnie.

Mam grupę odbiorców, która wie czego się po mnie spodziewać. I wraca do mnie.


Czyli na budowanie marki składa się konsekwencja, określona estetyka. Co jeszcze?
Dobra relacja jakości do ceny. To jest trudne bardzo. Czasem sobie patrzę nawet kto zamawia te torebki. Mamy swój sklep internetowy, tam się wszystko wyświetla.

Czasem ludzie zamawiają sobie do firm, ktoś zamawia z salonu Ferrari, są też osoby z naprawdę malutkich miejscowości w Polsce, o których ja nigdy nawet nie słyszałam. Miło też czasem widzieć klientki, które noszą nasze torebki. Worek ma przystępną cenę i trafił do większego grona odbiorców i to jest pewnie sukces.

Duży worek by Zofia Chylak

Mały i duży worek by Zofia Chylak


Twoje worki z obecnej kolekcji niemal z dnia na dzień stały się hitem! Czy się spodziewałaś tego szaleństwa?
Trochę one same postawiły na siebie! I w ogóle najśmieszniejsze jest to, że największym zainteresowaniem cieszy się ten mały worek. A ja go zrobiłam w ostatnim momencie, właściwie przypadkiem. Bo wszystko było gotowe do kolekcji, ale w pewnym momencie pomyślałam sobie: „jak wyglądałby ten duży worek w wersji mini?”.

Wymyśliłam trochę inną formę, ale to było naprawdę takim ostatnim rzutem na taśmę. Więc kompletnie to było niezaplanowane. To w sumie jest dość zabawne, że taka nieco „przypadkowa” rzecz potem zyskuje największą popularność.


Czy planujesz w jakiś sposób swoje hity sprzedażowe?
Zupełne nie, ja w ogóle chyba w taki sposób nie myślę i nie mam takiego wyczucia. Bo jak już zrobiłam pierwszą kolekcję to była torebka, na którą najmniej stawiałam. Która mnie się oczywiście podobała, bo one mi się wszystkie podobają jak je wymyślam, ale ona trochę odstawała od całej kolekcji.

Wydawało mi się, że to będzie najsłabsze ogniwo. I bam. Ona. Wysprzedała się jako pierwsza. Więc w ogóle ja nie mam wyczucia… Przestałam obstawiać co się będzie wyprzedawało, bo kompletnie nie trafiam… Torba, którą uważałam, że będzie właśnie najlepiej się sprzedawała, sprzedawała się najsłabiej.

Mały i duży worek by Zofia Chylak


Niemal wszystkie dziennikarki mody, stylistki zakochały się w twoich workach, pokazywały się z nimi i lawina ruszyła. Czy ty masz jakieś statystyki ile sprzedałaś tych worków od początku? Możesz zdradzić?
Statystyk chyba nie mam, ale rzeczywiście ta fala jest zaskakująca! Bardzo mnie stresuje fakt, że w naszym sklepie internetowym worek widnieje jako produkt wyprzedany. Sold out.

I panie się zapisują na listy oczekujących. Potem ja naciskam produkcję i kiedy wreszcie przyjeżdża te 80 worków to po kilku dniach znów ich nie ma… (śmiech). Zależało mi bardzo na tym, aby torebki z tej kolekcji miały przystępną cenę, aby były robione w Polsce.
Pierwsza sprzedaż miała miejsce na targach HUSH. To było szaleństwo.

Wszystko poukładałyśmy, przyjechały palmy, po czym, jak te wszystkie panie przyszły to trudno było zapanować nad tym.


Byłaś przygotowana na taką sprzedaż?
Też nie. Musieliśmy jechać do domu moich rodziców, gdzie trzymam zapasy magazynowe. Oni mają dom z wolnym strychem i to jest idealne, bo te torby zajmują potwornie dużo miejsca.
Hush to był początek, potem zaczęły się pokazywać stylistki z tymi workami.
Tak, tak. I teraz jest śmiesznie, codziennie jakaś znajoma przysyła mi smsem, że stoi w punkcie ksero ktoś ma tę torebkę. Albo że na Krakowskim Przedmieściu szła dziewczyna z tą torebką, że coraz więcej osób widzi te torebki, że to jest pewnego rodzaju klub. To jest miłe.

Ja raz spotkałam dziewczynę na ulicy, która miała moją torebkę.


Zaczepiłaś ją?
Nie, nie. Ja się wstydzę, więc się schowałam.


Rozmawiałam kiedyś z Iloną Majer z MMC, którą ludzie zaczepiają często w Nowym Jorku i pytają co to za ubranie. A ona mówi, że to taka polska firma MMC Studio i koniec. Nie przyznaje się, że to ona zaprojektowała.
Rozumiem to! (śmiech)

Mały worek

Kopertówka

Duży worek

Mała torebka


Kiedyś byłaś kojarzona z ubraniami, teraz większy nacisk kładziesz na projektowanie akcesoriów.
Właściwie to jest dziwne, nie wiem kiedy ta zmiana nastąpiła, ale po stażu w Nowym Jorku wróciłam do Warszawy i od razu założyłam firmę i zaczęłam robić ubrania, szyć na miarę. Wydawało mi się to świetnym wyjściem z sytuacji, bo z jednej strony chciałam przybliżyć klientki do tęsknoty za dawnymi czasami, kiedy chodziło się do krawcowej.

To dobrze mi się kojarzyło, z moją babcią. Bo nawet w ciężkich czasach komuny ona zawsze wiedziała gdzie jest francuska krawcowa i że tam należy szyć. Usługa szycia na miarę u nas trwa dwa tygodnie, trzy, czasem miesiąc. Na przymiarki trzeba przyjść 2, 3 razy.

To są zazwyczaj zamówienia na specjalne okoliczności z terminem. Lubię ubrania, które są z jedwabiu, z wełny, z kaszmiru i szycie na miarę jest bezpieczną opcją ekonomiczną dla młodego projektanta – nie trzeba inwestować pieniędzy w kolekcję, rozmiarówkę.

Poza tym robię ubrania takie jakie chcę. One są z pięknych materiałów, są wykończone jedwabnymi podszewkami, ale nie martwię się tym czy to się sprzeda , bo ta rzecz jest od razu sprzedana, zamówiona przez kogoś, zadatkowana i to wszystko. Zaczęłam dostawać mnóstwo maili z zagranicy z zamówieniami. I musiałam odmawiać. Bo cały mój koncept, że tu, na miejscu, jest miara i, że my to robimy na kogoś konkretnego, nie przystawał do tego, że ja to nagle mam „szyć w ciemno” i wysyłać za granicę.

Może trzeba było, ale ja jestem bardzo ostrożna z natury. Według planu działam, wszystko po kolei.


Czyli nie dajesz się ponieść nurtowi rwącej rzeki?
Nie. Jeszcze jako dziecko taka byłam. Jak na sankach było za szybko, to ja hamowałam.

Shopper


A jak będzie wyglądała następna kolekcja toreb? Masz już jakiś pomysł?
Tak, intensywnie myślę. Zawsze zaczynam od materiałów. W tamtej kolekcji założenie było takie, żewszystkie skóry są czarne, ale różnią się fakturą i odcieniem. Bo ja to lubię.

Te połączenia czerni są dla mnie piękne, inaczej odbijają światło.


Mnie zawsze interesuje jak młodzi projektanci radzą sobie z reklamowaniem się. Czy to jest właśnie z ust do ust czy może inny sposób?
Chyba to tak najpierw było, że z ust do ust. Zaczęło w kręgu znajomych, potem znajomych znajomych, a potem jednak pojawiło się kilka publikacji. Myślę, że strona internetowa też się do tego przyczyniła. Bo miała duży odbiór i w Polsce i zagranicą.

Moja strona wygrała jakieś zagraniczne konkursy, jak chodzi o design.
Mnie się zawsze wydawało, że ja do biznesu się nie nadaję. Tu trzeba mieć siłę przebicia, zero skrupułów, trzeba mówić o sobie, o swoich rzeczach. To był zawsze dla mnie problem. Myślałam: „Boże, ja muszę kogoś zatrudnić”, bo to w ogóle nie pójdzie.

Z moim charakterem to kompletnie nie ma szans. Bo ja się zawsze będę chować, zamiast się pokazać. Więc nie wiem jak to się stało, szczerze mówiąc, że to tak poszło.

Myślę, że mam sporo osób, które mnie wspierają i widzą wartość moich produktów i potrafią to sprzedać.
 

rozmawiała: Anna Puślecka, redaktor naczelna DYKF

zdjęcia: materiały prasowe Zofia Chylak

fot. projektantki: MW Media

Frędzel

Brelok

Mały brelok

Brelok