contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

         

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

FOLLOW DESIGNERS

Zurbano, czyli kobieta, która zdobywa miasto - wywiad

Anna Puslecka

mat. prasowe Zurbano

Są jak yin i yang – różne, ale jednocześnie uzupełniające się w biznesie. Nie sądziły, że będzie tak trudno, ale zgodnie przyznają, że wspólna praca przynosi im wiele satysfakcji. Być może dlatego marka Zurbano, stworzona przez dwie siostry, stała się w tak krótkim czasie rozpoznawalna i pokochały ją kobiety. Zwłaszcza, że jeśli kobieta nie może zmienić mężczyzny - tak szybko jak by chciała – kupuje nową parę butów… Z siostrami Łukacijewskimi – Moniką i Gabrysią – o tworzeniu i pracy nad marką Zurbano rozmawia redaktor naczelna DYKF – Anna Puślecka.

Anna Puślecka: Czy wy dziewczyny już w dzieciństwie działałyście razem, zgodnie?

Gabrysia: Docierałyśmy się, chyba jak każde siostry. Między nami jest 2 lata różnicy, więc z perspektywy dziecka to dużo. Miałyśmy inne zainteresowania, innych krąg znajomych. W liceum natomiast każda z nas poszła do innego miasta i ta odległość na nowo pozwoliła nam się zaprzyjaźnić.

Monika: Rozłąka zbliża, ale nie jesteśmy aż tak bardzo zgodnymi siostrami. Obie mamy dosyć silne charaktery i to szczególnie było widać właśnie w dzieciństwie (śmiech).

Która była bardziej dominująca w dzieciństwie?

M: Zabawne jest to, że zawsze myślałam, że jestem tą bardziej dominującą, a od kiedy prowadzimy razem firmę, zaczęłam zmieniać zdanie… Nie spodziewałam się że Gabrysia ma tak silny charakter. Jest stanowcza i profesjonalna, z pozoru wyluzowana, ale na wszystkie spotkania bardzo dobrze merytorycznie przygotowana.

G: Nie odkryłaś tego wcześniej (śmiech) ?

M: Nie znałyśmy się przecież od strony zawodowej, pewne cechy, zachowania zaczęły wychodzić właśnie podczas prowadzenia biznesu, wspólnych spotkań. Jest pewna siebie, bardziej doświadczona. Niby wyluzowana, a jednak...

Cicha woda brzegi rwie?

M: Kiedyś chyba nawet jej tak powiedziałam.

G: Mam wrażenie, że nasze charaktery uzupełniają się na polu zawodowym. Do mnie ludzie muszą się przekonać, Monika od razu sobie ich zjednuje. Tworzymy team, który dobrze sprawdza się na przykład podczas negocjacji.

A ty Gabrysiu co odkryłaś w Monice, o czym wcześniej nie wiedziałaś?

G: Zaimponowała mi jej odwaga. Pomysł na firmę wyszedł od niej – bardzo mnie tym pozytywnie zaskoczyła i „kupiła”. Stwierdziłam, że wchodzę w to. Jest nieustępliwa w dążeniu do celu, nie odpuszcza. To bardzo dobra cecha, zwłaszcza w przypadku tak młodej firmy jak Zurbano.

Monika (po lewej) i Gabrysia Łukacijewskie/fot. Anna Puślecka

Monika (po lewej) i Gabrysia Łukacijewskie/fot. Anna Puślecka

Pamiętasz dokładnie ten moment kiedy Monika ci oznajmiła jaki ma pomysł na biznes?

G: To nie wydarzyło się w jeden wieczór, ta myśl dojrzewała.

M: Chyba musimy cofnąć się aż do naszego dzieciństwa. Nasi rodzicie pracowali na posadach państwowych, ale zawsze ich marzeniem było posiadanie własnej firmy. I my dorastałyśmy w kulcie własnego biznesu. Tata wciąż powtarzał: zakładajcie własne firmy.
Przełomem był mój wyjazd na stypendium do Madrytu, który jak zresztą cała Hiszpania, słynie z obuwia wysokiej jakości, gdzie praktycznie na każdej ulicy jest pełno sklepów ze świetnymi butami. Ja buty zawsze uwielbiałam, a z drugiej strony, zawsze miałam problem z kupieniem ich w Polsce. U nas obuwie było średniej jakości, niespecjalnie kobiece, trochę niezgrabne i zdecydowanie nie dodawało uroku. Pamiętam jak pomyślałam sobie, że skoro Hiszpanki, Włoszki czy Portugalki mogą chodzić w dobrych butach, to dlaczego nie Polki?! I stwierdziłam, że może to jest rzeczywiście to, czym powinnam się zająć.
Czułam, że buty to może być to, że to będzie moje zajęcie. Nigdy nie mogłabym projektować ubrań (chociaż nigdy nie mów nigdy), kompletnie tego nie czuję. Buty, to co innego…

G: Kiedy zaczęłam odwiedzać Monikę w Madrycie zaczęłyśmy o tym rozmawiać. Monika była dla mnie przewodnikiem miejskim, pokazała mi wszystkie fajne miejsca w mieście, sklepy z butami także! Kiedy wróciła do Warszawy i zamieszkałyśmy razem, nasz pomysł na biznes skrystalizował się na dobre. Wspólne wieczory pełne inspirujących rozmów, snucie planów i decyzja – zaczynamy!

M: Rzeczywiście czułyśmy, że jest w tym potencjał i weszłyśmy do głębokiej wody.

Od czego zaczęłyście?

M:Studiowałam prawo, a na butach znałam się z pasji, więc rzeczywiście myśmy się bardzo dużo uczyły na początku. Zanim wystartowałyśmy minął rok. Wcześniej Gabrysia przez pół roku mieszkała w Chinach, zdobywała doświadczenie biznesowe.

G: Pracowałam w firmie import-eksport i to doświadczenie bardzo mi pomogło w naszych działaniach. Zaczęłyśmy od wyszukiwania dostawców i jeżdżenia na targi po całej Europie. Zależało nam na znalezieniu firm, które zapewnią nam dobrą jakość. Proces tworzenia w naszej firmie wygląda tak, że my projektujemy buty w Warszawie, natomiast szyte są w Hiszpanii, we Włoszech i Portugalii. Znalezienie odpowiednich firm i fachowców było naprawdę wyzwaniem, bo zwykle są to małe firmy rodzinne i żeby się dogadać trzeba się polubić.

M:Jeśli fabryka dobrze prosperuje to nie ma interesu w nawiązaniu kooperacji z każdą osobą. Jeśli chcesz zamawiać małe ilości to musisz być wiarygodny.

G: Moim zdaniem relacje rodzinne i przyjacielskie pomagają w biznesie.


Jak często jeździcie na spotkania z dostawcami?

M: Jeżdżę za granicę zawsze podczas robienia kolekcji. Czułabym się źle wypuszczając na rynek coś, czego bym wcześniej sama nie sprawdziła na sobie. Standardy są takie, że prototypy zawsze przygotowuje się w małych numerach, najczęściej 37, a ja mam większą stopę i musiałam przekonywać producentów, żeby przygotowywali mi buty w większych rozmiarach, bo ja to chcę sprawdzić na sobie.

G: Wypuszczamy modele, których jesteśmy pewne i współpracujemy z fabrykami, które szyją dla wielkich domów mody, takich jak Moschino, Pollini, Alexa Chung.

Widać to po waszych butach - one jakościowo są bardzo dobre i spokojnie mogłyby kosztować więcej. Mam teraz buty Zurbano na sobie, które kosztują około 600 zł, a mogłyby spokojnie kosztować 2000 i więcej, bo jakość ich jest bardzo zbliżona do, na przykład, Gianvito Rossi i mówię to z całą odpowiedzialnością. Mają miękką skórę, są wygodne i dobrze się w nich chodzi.

G: My to wiemy i cieszy nas to, że widzą to nasze klientki.

M:Mamy dużo klientek, które są bardzo świadomymi konsumentkami, bo po prostu są pasjonatkami mody. One uwielbiają buty, kupują światowe marki i przez to mają porównanie. Wiedzą jaki chcą mieć obcas i jak ma być wyprofilowany żeby był dobry, jak musi iść pasek na palcach, jaki ma być tylnik, żeby buty były wygodne. A my przy okazji obserwujemy, słuchamy i wyciągamy wnioski.

G: Wychodzimy na przeciw oczekiwaniom naszych klientek, budujemy z nimi relacje. Za marką Zurbano stoją konkretni ludzie.

M: My nie jesteśmy korporacją - jesteśmy młodą, rodzinną firmą, prowadzoną przez dwie siostry.

Jak dzielicie między siebie pracę w marce Zurbano?

M: Ja jestem w firmie na co dzień, zajmuję się zarządzaniem i przygotowywaniem kolekcji. Obowiązków jest dużo, więc nie mogę ograniczać się tylko do tego – czasem zajmuję się także obsługą klienta i sprawia mi to ogromną przyjemność. Nawiązuję również kontakty ze sklepami, z butikami.

G: Ja jestem odpowiedzialna za online, czyli rozwój naszego sklepu internetowego, marketing, wszystkie sesje fotograficzne. Wizualna część Zurbano to moja domena. Dbam o wygląd pudełek i pakowanie butów, przygotowanie całego gotowego produktu, po tym jak Monika przygotuje projekty.

M: Gabrysia bardziej czuje stronę marketingową i przyznam szczerze, że gdyby nie ona to pewnie sklep internetowy by nie wystartował.

Co was zaskoczyło podczas tworzenia marki Zurbano, o czym w najśmielszych snach nawet nie śniłyście?

M: Nigdy bym nie podejrzewała, że będzie tak trudno (śmiech). To się dopiero widzi będąc w środku firmy. Odbiorca widzi produkt finalny i nie zastanawia się ile pracy za tym stoi. A po drodze jest projektowanie, produkcja, promocja, sprzedaż i cała masa mniejszych działań. Przyznam, że moja wyobraźnia tak daleko nie sięgała, ale mam poczucie, że całkiem nieźle nam to idzie. Nie uniknęłyśmy błędów, na pewno było ich trochę ale kobieca intuicja nie bez powodu ma dobrą sławę, wiec to zdecydowanie pomaga.

G: Mnie natomiast zaskoczyło to jak szybko udało nam się przekonać klientki do naszego produktu. Byłam pełna obaw, że za tym będą musiały stać większe narzędzia marketingowe, większa reklama itd. A tak naprawdę produkt zgodnie z naszym zamierzeniem sam się broni i, jak wspominałyśmy wcześniej, klientki same do nas wracają po kolejne pary butów. To jest bardzo budujące, bo na rynku jest naprawdę duży wybór, jest tyle marek, a klientki wciąż do nas wracają i są z nami już kolejny sezon. W stosunkowo krótkim czasie udało się nam zbudować tak silną wiarygodność.

mat. prasowe Zurbano

mat. prasowe Zurbano

Gdzie oprócz własnego butiku on line sprzedajecie buty Zurbano?
G: Współpracujemy z butikami premium z Krakowa czy z Warszawy. Dołączyłyśmy do Warsaw Concept Store w Galerii Mokotów. No i oczywiście Zurbano można kupić w naszym showroomie na Ochocie.

M: Cieszy nas, że butiki widzą potencjał w naszych produktach. Nie ma co ukrywać - jesteśmy młodą marką, więc tego potencjalnego kooperanta musimy przekonać do nas, alenasz produkt i jego jakość bardzo nam pomaga. Jednak nie spoczywamy na laurach – wciąż rozwijamy się.

Jakie macie plany na przyszłość?

G: Myślałyśmy o ekspansji na inne kraje. Aktualnie pracujemy jednak nad poszerzeniem sieci sprzedaży w Polsce. Chciałybyśmy wyjść poza Warszawę, myślałyśmy o kilku innych miastach w Polsce, więc trwają rozmowy. Będziemy informować o wszystkim.  

Kiedy mówimy Zurbano to jaką kobietę widzimy?

G: Świadomą tego czego chce i oczekuje. Bo w Polsce wciąż jest przekonanie, że dobre buty kupisz za 300 zł. Kobiety są w stanie wydać trzy razy więcej na bluzki, na torebki, ale nie na buty.

M: My plasujemy się cenowo wyżej, bo za tym też idzie jakość, wygoda, wykończenie, odpowiedni design. Nasze buty są bardzo kobiece, bardzo zgrabne. No i mamy naprawdę bardzo fajne klientki, mądre, niezależne, pewne siebie, pracujące na wysokich stanowiskach.

G: To są fajne babki, które się realizują. Powiem bardziej wprost - nasze klientki po prostu lubimy jako kobiety. W przypadku młodej i małej firmy jaką jest Zurbano sprzedaż jest bardzo skrócona iwciąż jesteśmy na pierwszym froncie, my je poznajemy osobiście. Zurbano to jest fajna, silna kobieta zdobywająca miasto i o tym w sumie jest ta marka.

 

rozmawiała: Anna Puślecka

fot. Anna Puślecka i mat. prasowe

Monika i Gabrysia Łukacijewskie oraz Anna Puślecka