contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

           

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

KWESTIA MODY

Czy bicie braw w trakcie pokazu mody to obciach?

Katarzyna Pyrek

Autor tekstu - Michał Zaczyński - w pierwszym rzędzie (obok, po lewej, Krzysztof Łoszewski/fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

- Czy bicie braw w trakcie pokazu mody to obciach? – zastanawiam się, patrząc na trzy panie w pierwszym rzędzie, dość znane z telewizji, pod którymi zaraz krzesła się załamią, tak zapalczywie klaszczą.

Nie mają, po prawdzie, szczególnego ku temu powodu. Kolekcja jest, nazwijmy to, mocno utylitarna i nie dostarcza przesadnych wzruszeń.

Życzliwe zainteresowanie, uprzejme zerkanie – czemu nie. Ale z meksykańską falą, okrzykami i brawami kalibru tych z finału Mam talent bym się nie wychylał. Ale panie wiedzą swoje. I swoje robią. Przez cały kwadrans pokazu.

Fachowej literatury do tematu brak.

Wiemy, że spontanicznie nie klaszcze się w filharmonii. Wiemy też, że klaskanie w samolocie może sugerować, iż pierwszy raz nim lecieliśmy lub mamy problemy ze zrozumieniem praw aerodynamiki. Ale o etykiecie na pokazach mody teksty źródłowe milczą.

W sieci – nie lepiej. Jedyne, na co trafiłem przeglądając polskie portale, to relacja z pokazu Givenchy, gdzie rzekomo „publiczność śmiała się i klaskała już od wyjścia pierwszej modelki w bluzie z jelonkiem Bambi”. Ale You Tube nie kłamie: nikt nie klaskał.

Z pomocą przyszedł tylko amerykański Glamour, który w wydaniu sprzed sześciu lat zasugerował, by chłodzić  emocje, a brawa zostawić na koniec. - Nawet najpiękniejszy strój, jaki w życiu się widziało, wypada przywitać jedynie chłodną aprobatą –  poucza magazyn.

To logiczne. W moodboard branży mody, tej profesjonalnej i światowej, wpisane jest przecież lekkie zblazowanie, mała obraza, delikatny foch i okazjonalne przewracanie oczami. Nie ma tu miejsca na ADHD i śmianie się jak głupi do sera. Zresztą wystarczy spojrzeć na globalny front row i jego papieżycę Annę Wintour. Te same dąsy od 1988 roku!

Na pokazach mody się nie klaszcze - Pokaz Agnieszki Maciejak Chrysalis/fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

Owszem, w naprawdę doniosłych chwilach klaszcze się impulsywnie.

Choćby w paryskim Centrum Pompidou podczas pożegnalnego, retrospektywnego pokazu Yves’a Saint Laurenta Haute Couture 1962–2002. Albo podczas pierwszego pokazu Donatelli Versace po śmierci Gianniego. Albo kilka lat temu w Krakowie, podczas benefisu Jerzego Antkowiaka.

Modele–amatorzy, chyba z warsztatu samochodowego, ułożyli mu nawet piosenkę i zaśpiewali, czy raczej zarapowali ją wprost z wybiegu. „Jurek, Jurek jest the best”, czy coś w tym stylu, dokładnie nie pamiętam, bo i mnie wciągnął wir tych uniesień.

Ale to tyle.

Na pokazach mody się nie klaszcze - Fashion Week Poland/fot. Maciej Stankiewicz dla DYKF

 Innych przykładów – brak. 

Nie licząc, oczywiście, Orlanda Blooma, który oklaskiwał na stojąco swoją Mirandę Kerr podczas pokazu Victoria’s Secret. Albo konkursów dla młodych projektantów w Krakowie, czy w Kielcach.

W tym przypadku od razu jednak wiadomo, że gdy nagle, zupełnie niespodziewanie część publiki wpada w euforię, to: a) na widowni siedzą rodzice, rodzeństwo, a czasem i babcia projektanta lub b) na widowni siedzą rodzice, rodzeństwo, babcia, a czasem i narzeczony początkującej modelki.

Na pokazach mody się nie klaszcze - Pokaz MMC Studio FW 2014/15/fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

Pozostałe, poza swoistym nepotyzmem, powody, dla których ktoś wiwatuje w trakcie pokazu mogą być następujące. Po pierwsze, osoba klaszcząca ubrana jest w kreację od oklaskiwanego, którą dostała w prezencie, więc chce się odwdzięczyć.

Po drugie, za wszelką cenę chce zwrócić na siebie uwagę, nie zdając sobie sprawy, jak rozpaczliwie to wygląda.

Po trzecie zaś, po prostu zna się na modzie i błyskawicznie wychwytuje z pokazu elementy i rozwiązania, które w przyszłości zrewolucjonizują modę lub przynajmniej staną się „instant classic”.

Widzi zatem więcej niż inni. Choć wydaje mi się, że ten trzeci powód akurat wspomnianych na początku pań nie dotyczy.

 

Polub nasz fanpage na FB: DYKF Facebook

tekst: Michał Zaczyński

Autor bloga: michalzaczynski.com

Na pokazach mody się nie klaszcze - Pokaz Roberta Kupisza Anarchy./fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

Na pokazach mody się nie klaszcze - Pokaz Roberta Kupisza Anarchy./fot. Artur Cieślakowski dla DYKF