contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

           

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

KWESTIA MODY

Drwalątka

Anna Puslecka

Lew Tołstoj

O powrocie do pierwotności słychać było już od dawna.

Patrz: gotowane buraki sprzedawane pod nazwą superfood w najmodniejszych londyńskich restauracjach za trzydzieści funtów, pranie w łupinach orzechów przez celebrytki i tym podobne wymysły. Ale kto mógł przypuszczać, że główną ofiarą tego trendu będzie wygląd mężczyzny?

Oto całkiem niepostrzeżenie wyrosło pokolenie Lwów Tołstojów.

Jak wyglądał Tołstoj?

Mniej więcej tak, jak dzisiejszy hipster. Broda do pasa, nierzadko żyjąca własnym życiem, to teraz obowiązkowe hipsterskie must-have. Nowy modowy manifest.

Nagle stało się coś bardzo seksownego w tym, by wyglądać, jak własny pradziadek. Nawet w kampaniach reklamowych modelom można by dać z twarzy 78 lat, choć dopiero co zdali maturę. O ile zdali.

Bez względu na grupę społeczną, czy zawodową, brodacze uparcie twierdzą, że brody to ich własny styl, przez nich wymyślony i oryginalny, któremu „od zawsze” hołdowali.

Fakty mają się nieco inaczej. Ci, którzy teraz potykają się o własny zarost, jeszcze kilka lat temu świecili gładkim licem jako modni mężczyźni metroseksualni.

Brad Pitt często eksperymentuje ze swoim wyglądem. Fot. Getty Images/Flash Press Media

Huberta Urbańskiego też dopadła moda na długi zarost. Fot. MW Media

O tym, że to ta sama grupa, wcielająca kolejną sztuczną modę, w której zmieniają się tylko rekwizyty, pisał już kilka lat temu Mark Simpson z Independent.

To on pierwszy użył nazwy „metroseksualność” i to on pierwszy zauważył jej metamorfozę w stronę „retroseksualności”. Czyli w stronę faceta z brodą.

Boski Antonio Banderas? Fot. Getty Images/Flash Press Media

W Ameryce ta transformacja zaczęła się od reklamy Burger Kinga sprzed siedmiu lat.  Chodziło o to, że prawdziwy facet musi porządnie się najeść, więc koniec z babskimi sałatkami.

Nastała anty-metroseksualna estetyczna rewolucja, a brody, bokobrody i wszelkie tego typu dekoracje były w Ameryce efektem popularności owej reklamy.

A potem poszło w świat. I lans na drwala zażarł.

Polska odmiana, szczególnie warszawska, to jednak mniej drwal, a bardziej niechciane dziecko drwala. Więc obowiązkowa do brody czapka – bejsbolówka,  z podniesionym daszkiem, by wyglądać możliwie mało inteligentnie, obcisła koszula w kratę zapięta pod szyję, płócienna torba i tym podobne modowe utensylia.

A na nogach nowiutkie sportowe buty, koniecznie kolorowe. Rzeczywiście: istny drwal. Pewien mój znajomy, oczywiście z brodą do pępka, takich panów nazywa swoimi „braciszkami”. Co świadczyłoby o jakiejś szczególnej więzi, o wspólnotowych przeżyciach, łączących tytułowe drwalątka".

No, ale to już robota dla socjologa.

Aha, Reuters, a za nim inne agencje podały, że moda na brody przeszła już na panie. Malowniczą Austrię na konkursie Eurowizji ma reprezentować niejaka Conchita Wurst (po polsku: Czesława Kiełbaska).

Broda może nie do pasa, za to błyszcząca, kruczoczarna…

 

polub nasz fanpage na FB! https://www.facebook.com/doyouknowfashion

tekst: Michał Zaczyński

autor bloga: www.michalzaczynski.com