contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

           

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

KWESTIA MODY

Norm-Core – normalnie, czyli jak?

Katarzyna Pyrek

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

Codziennie tłumy. Małe mieszkanko na Saskiej Kępie. Bywa, że kobiety biją się o zdobycz.

Te buty czy torebki czekają na swoich właścicieli. One „same się sprzedają”. Wczoraj nie zaważyłaś tej pięknej, czerwonej torebki, a dziś jej właścicielką została inna dziewczyna – śmieje się Marcin Brzózka.

To on jest autorem niezwykle ciekawej inicjatywy Norm Core. A może przede wszystkim animatorem spotkań ludzi i sytuacji. Sprzedaż butów i torebek to tylko pretekst.

Co ty sprzedajesz? Bo na pewno nie buty…

Zawsze sprzedaję tylko idee.

Jakie w tym razem?
To jest hołd dla mojej ciotki, która w latach 80. była handlarą. Po jej śmierci odkryłem w jej domu to znalezisko – 1000 par zupełnie nowych butów. Stwierdziłem, że tego nie można tak po prostu sprzedać, oddać komuś albo wyrzucić. To są skarby tamtej epoki, a że moda na lata 80. wciąż jest żywa, to chciałem z tego zrobić taką „ideologiczną zabawę”.

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

Kiedy odkryłeś te skarby po ciotce?

W wakacje rok temu. Ze sprzedażą w mieszkaniu ruszyłem w styczniu tego roku. A handel prowadziłem praktycznie od września. Samochód, paka, gazeta.

???

Na początku woziłem buty w paczkach w samochodzie i podjeżdżałem do znajomych koleżanek, które zajmują się sztuką, modą, gastronomią. Otwierałem bagażnik i sprzedaż odbywała się niemal na ulicy.

Na pace.

Na pace dosłownie, rozkładałem gazetę na ziemi. Dziewczyny mierzyły przy samochodzie buty. Powrót do rzeczywistości lat 90.

Wtedy królowały tzw. „szczęki” czy łóżka polowe.

O to chodziło! Jednak skala zainteresowanie tymi butami wymusiła na mnie organizację sprzedaży, bo nie byłem w stanie wszystkich „zaspokoić” handlem obwoźnym. Nie wyrabiałem się.

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

Opowiedz coś o ciotce. Jaką była osobą?

Nie była wypacykowaną modnisią, tylko wysportowaną, fajną babką. Buty przywoziła z całego świata. Bułgaria, Turcja, Włochy. Ciotka handlowała też kryształami, obrusami, żyrandolami, ubraniami. Ciuchy nie przetrwały próby czasu - trochę mole je pozżerały. 

Gdzie można było kupić te rzeczy w tamtych czasach, właśnie w latach 80., 90.?

W butikach na Rutkowskiego i Marchlewskiego (dziś Chmielna i Jana Pawła II).

Interes się kręci u ciebie, kobiety niemal się biją o te rzeczy. Skąd wiedziałeś, że to pójdzie? Bo te buty są w większości przypadków niemodne… 

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

One są hipermodne!

Tak uważasz?

Dla mnie to jest nowe zjawisko socjologiczne. Przychodzą tu zupełnie różni ludzie: od projektantów mody, dziennikarek i aktorek po zupełnie zwyczajnych ludzi. Każdy ma zupełnie inny styl, inny gust.

Każdy inaczej reaguje na tę ilość butów.

Niektórzy z entuzjazmem, niektórzy z jakimś strachem. To są przyziemne reakcje. Niedawno zagrałem w filmie Małgośki Szumowskiej Body/Ciało i na premierze widziałem aktorki w moich butach! Które – nie powiem.

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

***

Następnego dnia przychodzę ponownie do „tajnego mieszkania” Marcina. Tym razem z dwiema moimi znajomymi: Kasią Warnke, aktorką i Igą Chojnicką, właścicielką agencji PR.

Dlaczego z nimi?

Podskórnie czuję, że to ich klimat, że ta forma sprzedaży i TO miejsce spodoba się właśnie im. Chcę też sprawdzić teorię Marcina: „na pewno będziesz  wiedziała kogo przyprowadzić”.

Ciekawa jestem także reakcji Kasi i Igi. Okazuje się, że obie kochają vintage, a modę na ubrania z duszą odkryły w dzielnicach Nowego Jorku.

Iga – w sklepach w East Village; Kasia – w Williamsburgu. Jednak każda z nich ma inne spojrzenie na vintage. – Uwielbiam total look, wszystko vintage – mówi Iga Chojnicka.

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

- Poprzez modę wyrażam siebie, dlatego lubię miksować ubrania – nowe ze starymi, drogie z tanimi – tłumaczy Kasia Warnke. – Szczególnie lubię torebki vintage, które są alternatywą dla koszmarnie drogich toreb za kilka tysięcy złotych.

W mieszkaniu pełnym butów spędzamy ponad godzinę. Marcin w zasadzie nie sprzedaje – jedynie obserwuje, czasem zagaduje. Pozwala odwiedzającym na mierzenie, dotykanie, sprawdzanie, komentowanie.

- Czuję się jak na polowaniu. Nie każdy zna adres tego miejsca i to właśnie kręci. To trochę jak w czasach prohibicji, takie podziemie – śmieje się Kasia. Przez niemal godzinę aktorka była bardzo skupiona, oglądała dokładnie każdy interesujący ją but. Nie przyjmowała rad i sugestii.

- Marcin jest osobowością, a projekt Norm Core to alternatywa do zakupów, a właściwie to jest event. To doświadczenie, które chce się przeżyć.

* * *

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

Dlaczego ludzie wybierają taką formę zakupów?

Sekret polega na tym, że nawet celebryci czują się tutaj bardzo domowo. Nie mają fleszy, nikt ich nie obserwuje, nie pisze o tym, że tu przychodzą. To jest takie na maksa dyskretne. Nigdy nie zdradzę kto kupuje u mnie.

Poza tym ta forma sprzedaży jest moim świadomym wyborem – ja sam niedobrze się czuję w mocno zaaranżowanych przestrzeniach. Jestem punk rockowcem, anarcho-kapitalistą.

Zupełnie inaczej podchodzę do tematu. Generalnie chodzi o to, że kręci mnie wszelka alternatywna forma aktywności. Wszystkie biznesy, które prowadziłem, zawsze miały charakter alternatywny, były oparte na pewnej idei.

Dlaczego ludzie wybierają taką formę zakupów?

Sekret polega na tym, że nawet celebryci czują się tutaj bardzo domowo. Nie mają fleszy, nikt ich nie obserwuje, nie pisze o tym, że tu przychodzą. To jest takie na maksa dyskretne. Nigdy nie zdradzę kto kupuje u mnie.

Poza tym ta forma sprzedaży jest moim świadomym wyborem – ja sam niedobrze się czuję w mocno zaaranżowanych przestrzeniach. Jestem punk rockowcem, anarcho-kapitalistą.

Zupełnie inaczej podchodzę do tematu. Generalnie chodzi o to, że kręci mnie wszelka alternatywna forma aktywności. Wszystkie biznesy, które prowadziłem, zawsze miały charakter alternatywny, były oparte na pewnej idei.

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

Ty tu nie wpuszczasz każdego, ludzi z ulicy.
W żadnym wypadku. Tu przychodzą głównie znajomi i tylko takie osoby, które naprawdę są wrażliwe na fajne rzeczy. Tylko z polecania. Ty też wiesz kogo chcesz polecić, prawda?

Ufam ci i wiem, że przyprowadzisz odpowiednie osoby, którym te buty się spodobają. Nie szukam ludzi, sami się u mnie pojawiają. Te buty same czekają na swoich właścicieli.

Kontaktują się z tobą butiki vintage z Nowego Jorku. Robisz z nimi biznes?
Cieszy mnie to, że obserwują mnie ludzie z wielkich, światowych metropolii. Komentują to. Proszą o wysyłkę, ale ja zapraszam ich do Polski.

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

Sam interesujesz się modą?
Jakbyś mnie zapytała czy znam jakiegoś znanego projektanta, to może wymieniłbym dwóch, trzech.

To wymień.

No nie wiem. O widzisz, nie wiem (śmiech). Znam pewnie wielu, ale nie wiem kto jest topowy. Sam lubię luźny, niezobowiązujący styl. Taki normalny i niemodny. Choć nie byłem ani hipsterem, ani nie jestem norm-corowcem prawdziwym. Ale bardzo odpowiada mi ten nurt.

Buty, które sprzedaję są z lat 70., 80. I 90. A nazwałem tę inicjatywę Norm-Core, bo to chwytliwa nazwa.

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF

No właśnie, a czym się zajmujesz w życiu? Z czego żyjesz?

Jeśli czegoś mi brakuje to staram się to mieć. Dwa lata temu brakowało mi targu ze zdrową żywnością to sobie go otworzyłem na Saskiej Kępie Letarg. Podobnie z klubem Saturator na Pradze.

Ale Letargu ani Saturatora już nie ma. Dlaczego?

Takie idee nie mogą trwać wiecznie. Nie rozkręcam biznesu, aby go potem sprzedać. Po prostu kończy się koncepcja.

Jak się skończy akcja z butami, to czym się będziesz zajmował?

Nie mam pojęcia.

* * *

Wizyta w mieszkaniu Marcina okazuje się dla dziewczyn owocna. Kasia kupuje 7 par; Iga – 6.

Iga Chojnicka: W czarnych botkach ze złotymi sprzączkami zakochałam się od razu! Przypominają mi Pradę. Są mocne i dopełnią każdy look. Kupiłam też granatowe, taneczne buty do letnich sukienek, szaro-mysie mokasyny (urzekł mnie kolor) oraz plecione czółenka w stylu Bottega Veneta.

arch. prywatne Iga Chojnicka

arch. prywatne Iga Chojnicka

Iga Chojnicka: W czarnych botkach ze złotymi sprzączkami zakochałam się od razu! Przypominają mi Pradę. Są mocne i dopełnią każdy look. Kupiłam też granatowe, taneczne buty do letnich sukienek, szaro-mysie mokasyny (urzekł mnie kolor) oraz plecione czółenka w stylu Bottega Veneta.

arch. prywatne Kasie Warnke

Kasia Warnke: Buty, które wybrałam są w stylu Catherine Deneuve.

Mają coś z bohemy – są nieco nudne, a jednocześnie dowcipne i dyskretne. Ostatnio odkrywam buty na płaski obcasie, bo mam kontuzję nogi. To idealny pretekst do zmiany stylu i eksperymentowania.

* * *

Być może historia Marcina z ekscentryczną ciotką, która zostawiła mu w spadku całe mnóstwo butów i torebek jest wymyślona… ale jedno jest pewne – pomysł na biznes jest strzałem w dziesiątkę, a ludzie czasem wolą po prostu kupić ciekawą historię i spędzić niespiesznie czas w gronie znajomych.

 

Polub nasz fanpage na FB: 

tekst: Anna Puślecka

fot. Artur Cieślakowski dla DYKF