contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

         

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

KWESTIA MODY

Wszyscy kretyni są na Facebooku - wywiad z Oliviero Toscanim

Anna Puslecka

Oliviero Toscani/mat. prasowe Agencja Republic/fot. Artur Cieślakowski

Rozmawiała: Anna Puślecka, redaktor naczelna DYKF

Stanąć przed legendą światowej fotografii i usłyszeć co myśli o współczesnym świecie i ludziach jest wyjątkową chwilą. Zwłaszcza, że Oliviero Toscani znany jest ze swoich szokujących prac i bezkompromisowych wypowiedzi. Uważa, że bycie sobą to klucz do sukcesu.

Spotykamy się w Warszawie, podczas jego służbowej wizyty. Mówi mi, że nie znosi Facebooka, kucharzy z restauracji z gwiazdkami Michelina i kobiet, które mają przerobione twarze...

Anna Puślecka, redaktor naczelna DYKF i Oliviero Toscani/mat. prasowe Agencja Republic/fot. Artur Cieślakowski

Kampania Benetton/fot. Oliviero Toscani


Reklama Benettona pana autorstwa, gdzie zakonnica całuje się z księdzem, w Warszawie wisiała 24 dni, w Katowicach – tylko 3 godziny. Co by pan powiedział osobom, które zdjęły tę reklamę?
Miałem prawo zrobić takie zdjęcie, ktoś inny miał prawo je zdjąć. To było wiele lat temu, dziś pewnie te osoby zrozumiały, że to był błąd, jestem tego pewien. I o to chodzi.


Czy nie obawiał się pan, że ludzie nie zrozumieją pana prac, nie są gotowi na ich odbiór?

To były lata 80. i 90.!
Nie można być zależnym od kogokolwiek i zwracać uwagę na głupców. Jeśli nie rozumieją – tym gorzej dla nich. Powiem więcej – ludzie w krajach katolickich zrozumieli te reklamy lepiej niż ktokolwiek inny. Hipokryzja jest wszędzie. Ale ja się tego nie boję.

Nie wykonuję swojej pracy dla poklasku, nie muszę mieć zgody na robienie takich czy innych zdjęć. Często ludzie mówią, że moje prace są kontrowersyjne. To generalizowanie.

Firma Benetton pozwoliła panu realizować kontrowersyjne reklamy. To firma z Treviso, z regionu Veneto, oni są dość konserwatywni, zamknięci. A jednak zaufali panu.
Nie pracowałem z „firmą”. Miałem szczęście współpracować z niezwykle otwartym człowiekiem - Luciano Benettonem, który rozumiał, że jeśli zostawi mi wolną rękę stanie się sławny i bogaty.

I kiedy obaj odeszliśmy z Benettona ta firma przestała istnieć w takim kształcie jaki miała wtedy. A to dlatego, że brakuje mnie i brakuje Luciano (śmiech). Firma jest tworzona przez człowieka, przez określoną indywidualność. Apple to Steve Jobs. Niedługi czas pokaże co stanie się z tą firmą bez lidera-twórcy.


Czego nauczył się pan od swojego ojca, który był znanym fotoreporterem?
Żeby robić to co czuję, być szczerym. Nie zmuszać się do niczego, nie słuchać niczyich sugestii. Jeśli nie czujesz czegoś – po prostu nie rób tego. Wiele osób jest sfrustrowanych i nie ma odwagi być sobą. Świadomie przeżywać własny czas – tego nauczył mnie ojciec.


Skąd przychodzą do pana inspiracje?
Nie szukam pomysłów, nie mam pomysłów. Obserwuję życie i sytuacje, które mnie otaczają.  Uwielbiam używać wyobraźni, zastanawiać się jak dane zdarzenie opisać obrazem.

Wszystko co widzimy zostaje zapisane w głowie i w sercu. Jest przetwarzane, a potem wyciągane w odpowiednim momencie. Wyobraźnią na szczęście nie kieruje technologia. Staram się nie korzystać z technologii, nie lubię jej, przeszkadza w mojej kreatywności.


Na pana profilu na Instagramie jest tylko jedno zdjęcie!
I w dodatku to nie ja je tam zamieściłem (śmiech). Nie mam też konta na Facebooku. Nie interesuje mnie to.


Przecież media społecznościowe są bardzo ważnym elementem komunikacji…
Być może. Ale są też stratą czasu. Wszyscy stali się leniwi przez media społecznościowe. Ludzie nie mają już wyobraźni, kopiują jeden drugiego, małpują. Jakiś owczy pęd jest w tym.

To wariactwo!

Często zadaję sobie pytanie – jak ludzie mogą myśleć, że to jest coś właściwego, pożytecznego, niezwykłego? To jest zatracanie indywidualności, kreatywności.

Wie pani gdzie są wszyscy kretyni? W porządku alfabetycznym na Facebooku!


Jest ponad miliard tych kretynów. Chce im pan coś powiedzieć?
Trzeba pielęgnować w sobie przekonanie, że każdy z nas jest wyjątkowy, szczególny. Nie ma drugiej takiej samej osoby na świecie. Z tego poczucia trzeba krzesać naszą energię.

Ludzie natomiast chcą być kimś innym, zapatrują się na innych, porównują. Kopiuje się te zachowania, o których się myśli, że pozwolą osiągnąć sukces. Błąd. Konformizm obecnie króluje. To mnie przeraża. Jedyną wartością jest unikatowość każdego indywiduum.
I dlatego nie można się bać bycia sobą, trzeba się lubić, podobać się sobie.

Kobiety, które same sobie się podobają są piękne.

Te, które siebie nie lubią – są brzydkie. Wydają miliony, żeby przerabiać sobie twarze. Widać, że nie czują się piękne z tymi ich wykrzywionymi obliczami.

Anna Puślecka, redaktor naczelna DYKF i Oliviero Toscani/mat. prasowe Agencja Republic/fot. Artur Cieślakowski


Czym dla pana jest komunikacja?
My jesteśmy komunikacją – póki żyjemy. Kiedy umrzemy komunikacja się kończy…


Pan celebruje swoje życie, od lat mieszka na toskańskiej wsi, uprawia winorośle. Ja wygląda pana zwykły dzień?
Biuro z którego zarządzam moją pracą i koordynuję wszelkie działania znajduje się w toskańskim miasteczku, które ma 1000 mieszkańców, niedaleko posiadłości w której mieszkam. Nie przeszkadza to jak widać w realizowaniu projektów międzynarodowych.

Mam też nieruchomości w Paryżu i Nowym Jorku, dużo podróżuję, ale mój prawdziwy dom jest właśnie tam – w Toskanii. Wstaję wcześnie rano, o 6.30 jestem już na nogach.

Wychodzę z psami na spacer, potem gadam z moją żoną i o 8.30 jestem już w biurze. Wcześniej czytam gazety. Mam biuro w niesamowitym miejscu, na wybrzeżu toskańskim, 300 metrów nad poziomem morza – mam widok od Neapolu do Genuę (śmiech). Z okna widzę Korsykę i inne wyspy.

Mam w biurze kilku współpracowników, ustalamy szczegóły różnych projektów. Kiedy oni wychodzą – ja pracuję dalej. Rozmawiam przez skype, wysyłam maile.


A jedzenie? To ważny element życia dla każdego Włocha.
Nie jadam w miejscach z 3 gwiazdkami Michelin. Wkurzają mnie ci durni kucharze. Uwielbiam dania przygotowywane przez lokalne starowinki Włoszki. Ich spaghetti nie mają sobie równych! Te kobiety często zapraszam do domu i gotują całej naszej rodzinie.


Jest jeszcze moda. Ładne ma pan okulary…
To moje, sygnowane Oliviero Toscani, najnowszy model.

 

rozmawiała: Anna Puślecka, redaktor naczelna DYKF

mat. prasowe: Agencja Republic/fot. Artur Cieślakowski

Oliviero Toscani przyjechał do Warszawy na zaproszenie firmy Roleski, dla której zrealizował kampanię reklamową.

 Anna Puślecka, redaktor naczelna DYKF i Oliviero Toscani/mat. prasowe Agencja Republic/fot. Artur Cieślakowski

Anna Puślecka, redaktor naczelna DYKF i Oliviero Toscani/mat. prasowe Agencja Republic/fot. Artur Cieślakowski

Anna Puślecka, redaktor naczelna DYKF i Oliviero Toscani/mat. prasowe Agencja Republic/fot. Artur Cieślakowski