contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

         

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

LEGENDY MODY

KARL „LABELFELD” - KAISER I NAJEMNIK

Katarzyna Pietrewicz

Karl Lagerfeld/fot. Agencja FORUM

„Lagerfeld is not a designer, he’s a mercenary”

[Lagerfeld nie jest projektantem, jest najemnikiem]

Pierre Berge


Karl who?

To pytanie w świecie mody raczej nie pada, bo odpowiedź zna nawet kompletny laik.

Karl Lagerfeld otwarcie mówi o sobie ‘człowiek renesansu’ i na pewno jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w branży. Ale czy naprawdę zasługuje na ślepe uwielbienie, czy może jest po prostu najlepszym produktem świata mody?
Niewątpliwie Lagerfeld ma na swoim koncie dużo sukcesów.

Karl Lagerfeld i Silvia Fendi/fot. Agencja FORUM

Jako dyrektor kreatywny i główny projektant Chanel wskrzesił tę markę. Udało mu się to także z Fendi, chociaż w mniejszym stopniu.

Włoski dom mody dalej bardziej kojarzony jest z futrami i torebką zaprojektowaną przez Silvię Fendi, niż z kolekcjami Lagerfelda, które projektuje od 1965 roku.

Wiernie kontynuując tradycje założycielek tych domów mody w nowoczesnej odsłonie, sam nie wniósł do ich twórczości  nic nowego.  
Dla milionów ślepych fanów mody jest bogiem. Jego kolekcje są chwalone zanim trafią na wybieg i zazwyczaj wiadomo, czego się po nich spodziewać.

Wyjątek stanowią scenografie pokazów. Z każdym kolejnym sezonem są one coraz bardziej niesamowite: gigantyczna karuzela, góra lodowa, supermarket.

Czy chodzi w tym tylko o show?

Scenografie robią ogromne wrażenie, ale odwracają uwagę widza od samej kolekcji.

Bardzo trudno po pokazie Chanel przychodzi mi przypomnienie sobie krojów czy kolorów projektów, pamiętam za to torebki Chanel w folii spożywczej.
Niewątpliwie ogromny wpływ na pracę Lagerfelda ma jego niezaspokojona ambicja.

Karl Lagerfeld i Cara Delavigne podczas pokazu Chanel FW 2014/15/fot. Agencja FORUM

Jego grafik jest bardzo napięty, więc zawsze się spóźnia. Każdy pokaz Fendi i Chanel to około 80 projektów. Dochodzą do tego jeszcze dodatkowe przedsięwzięcia (sesje fotograficzne, spoty reklamowe itp.). Mimo wszystko, prawie nigdy nie mówi „nie”. Zgadzając się na każdy projekt czasami gubi jakość, a nie chodzi przecież w tym wszystkim o ilość.
 Jak więc możliwe, że całość funkcjonuje bez zarzutu? Wbrew pozorom, za tym wszystkim stoi cały sztab ludzi, którzy zawsze podróżują z projektantem i dbają o każdy szczegół realizacji przedsięwzięcia oraz ślepo wierzą w swojego mistrza. Są wśród nich m.in. specjaliści od kreowania wizerunku, dyrektorzy castingów, PR-owcy czy graficy. Kreacje Chanel?

Lagerfeld wpada  na pomysł, wykonanie przecież wymaga pracy, talentu, czasu i cierpliwości, których on, jak sam twierdzi - nie ma.

Sukcesy odnoszone z wielkimi domami mody nie przełożyły się  na sukcesy jego własnych marek. Współpraca z H&M w 2004 roku – ubrania wyprzedały się na pniu.

Ale czy to zasługa Lagerfelda jako projektanta?

Ani Chanel, ani Fendi nie mają linii bardziej dostępnej cenowo, więc ta kolaboracja dała możliwość wiernym fanom tych marek na zakup ubrań, sygnowanych przez projektanta tych domów mody, a nie Lagerfelda personalnie. Poszerzona kolekcja z 2006 roku okazała się klapą, a projekty dla Macy’s wyglądały jak tania wersja Chanel.
Kolekcje Karl Lagerfeld, czy Lagerfeld Collection w niczym nie przypominają projektów z wysokiej półki. W każdej kolejnej odsłonie Lagerfeld projektuje dla siebie, dla ludzi, którzy chcą wyglądać tak jak on. Brak w tej twórczości artystycznej ciągłości, idei – to totalny  misz-masz, zrozumiały tylko dla osób wtajemniczonych.
Punktem przełomowym miała być sprzedaż marki Lagerfeld dla firmy Tommy Hilfiger, która potem została kupiona przez spółkę Apax Partners.

fot. Agencja FORUM

Apax postawił sobie za cel przemianę niemieckiego projektanta w globalna markę. Nowy właściciel zainwestował miliony w sklepy, minimalistyczne showroomy i cały sztab ludzi pracujący nad promocją. Bez większego skutku.

Linia Karl Lagerfeld, nota bene inspirowana ubraniami, które Lagerfeld nosił po utracie wagi, przeszła bez większego echa. Ostatni projekt KARL, sprzedawany przez luksusowy portal net-a-porter.com, także nie odniósł dużego sukcesu.

Kolekcje niemieckiego projektanta przypominają ubrania tych celebrytów, którzy starają się wyglądać tak, jakby się w ogóle nie starali.
Patrząc na te wszystkie próby, z przerażeniem ciśnie się na usta brak jakiejkolwiek wizji Lagerfelda jako projektanta swojej marki. Czy jeansy i t-shirty to szczyt jego możliwości? Coś w tym musi być, skoro największym sukcesem jak do tej pory cieszyły się perfumy sygnowane jego nazwiskiem oraz książka o diecie, dzięki której sam schudł.

Inspirujące kreacje, jakkolwiek to nie brzmi,  nie są jego mocną stroną.
Za to postać, którą stworzył jest perfekcyjna.

Złośliwe, prowokujące wypowiedzi, utrzymywanie w tajemnicy swojego wieku sprawiają, że Lagerfeld nieustannie jest w centrum zainteresowania. Kto inny powiedziałby podczas wywiadu, że Adele jest za gruba, a siostra Księżnej Cambridge powinna chodzić tyłem, bo ma nieciekawy przód? Wszystkie te zabiegi to zmyślnie wypracowana strategia. Temu projektantowi po prostu odmówić nie można. Z doskonałą wręcz precyzją dba o to, żeby o nim nie zapomniano. Długo pracował nad swoim ostatecznym wizerunkiem, bo w końcu to jest to, co się w rzeczywistości sprzedaje.

Z początku oprócz kucyka pudrowanego na biało nosił ze sobą także wachlarz, na wzór XVIII wiecznej kurtyzany.  W 2000 roku zrzucił prawie 45 kg, co wiązało się ze zmianą stylu. Od tej pory znakiem rozpoznawczym Karla oprócz kucyka stały się ciemne okulary, wysoki biały kołnierzyk, skórzane rękawiczki bez palców i dopasowana garderoba.
Jest jednym z najlepszych marketingowców w branży, całkowicie decydującym o swoim wizerunku.  W kwestii mody, ze swoim nazwiskiem nie osiągnął sukcesu. Na pewno jest wielkim showmanem, uwielbiającym rozgłos.

Ogrom przedsięwzięć, w których uczestniczy jest powalający – od  butelek Diet Coke, poprzez projektowanie hotelu, aż po otwarty w tym roku własny sklep w Londynie, gdzie nie sprzedaje mody, tylko swój image.

Czy jest geniuszem?

Odpowiada sam na to pytanie, mówiąc o sobie krótko: Labelfeld.

Polub nasz fanpage na FB: DYKF Facebook

 

tekst: Katarzyna Pietrewicz

fot. Agencja FORUM

Pokaz Fendi na Chińskim Murze/fot. Agencja FORUM