contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

           

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

LEGENDY MODY

NIE PLANOWAŁEM IMPRERIUM – WYWIAD Z RENZO ROSSO

Katarzyna Pietrewicz

Renzo Rosso/mat. prasowe Diesel

Ojciec szóstki dzieci. Geniusz dżinsów, jak powiedziała o nim Suzy Menkes, do tej pory sprzedał ich ponad 100 milionów par. W pierwszej dziesiątce najbogatszych Włochów. Planował małą firmę, stworzył imperium.

Dziś Renzo Rosso to nie tylko twórca Diesla – w swoim portfolio ma takie marki jak: Marni, Margiela czy Victor&Rolf.

Jest wizjonerem i zdradził Annie Puśleckiej, podczas press day w Domu Handlowym Vitkac w Warszawie, czym w niedalekiej przyszłości będzie luksus…

Mamy sezon na szparagi, a w twoich stronach, w okolicy Bassano del Grappa macie świetne – miałeś czas delektować się nimi?
Oj, przypomniałaś mi, faktycznie, mamy sezon (śmiech). Ciągle jestem w drodze, miewam mało czasu. Dobrze, że Wi-Fi jest teraz wszędzie: w helikopterze, samolocie i samochodzie.

Lubię być w kontakcie z ludźmi, kocham pracować! Działam w kilku branżach, nie nudzę się.

Sam tego chciałem – to mam. Ale na celebrację życia znajduję czas. Na szparagi też.

Wiele razy podkreślałeś, że nie przepracowałeś jednego dnia dla pieniędzy.
Kiedy zaczynałem pracę to były inne czasy. Nie było social mediów, nie było Big Brothera.

Dziś być może ten rodzaj życia, „fast life” powoduje, że młodzi ludzie nie mają ochoty, aby trochę „pocierpieć”, zanim zaczną zarabiać pieniądze.

Jaką radę możesz dać młodym ludziom, którzy chcą mieć wszystko od razu?
Nie próbujcie dorosnąć zbyt szybko, bądźcie gotowi na przeciwności losu, bądźcie cierpliwi i miejcie szacunek dla pracy. Pieniądze same przyjdą.

Jeśli dorobisz się zbyt szybko nie będziesz miał bazy, doświadczenia, know-how.

A to buduje pozycję.

Nicola Formichetti, dyr. artystyczny Diesel i Renzo Rosso/mat. prasowe Diesel

Od roku pracuje dla ciebie słynny Nicola Formichetti jako dyrektor artystyczny marki Diesel. Jakim jest dyrektorem?
Wreszcie znalazłem kogoś równie zwariowanego jak ja! Być „wariatem” w dobrym tego słowa znaczeniu to być kreatywnym, mieć odwagę, robić rzeczy, których inni by w życiu nie zrobili. Taki jest Nicola – nieprzewidywalny i kreatywny. Ale nie chodzi o to, aby szokować.

Nie lubię szokować i nie lubię skandali.

Przecież to ty powiedziałeś publicznie, w obecności swojej partnerki, że w drugim życiu chciałbyś być gejem…
(śmiech) Powiedziałem to w żartach! To było mocne, przyznaję… Ale generalnie nie lubię kontrowersji, szokowania. W moim życiu zawodowym zawsze chciałem robić rzeczy nowoczesne i mieć odwagę.

Kiedy zaczynałem produkować zniszczone dżinsy ludzie nie rozumieli tej koncepcji, oddawali spodnie do sklepu jako towar wybrakowany w ramach reklamacji!

Renzo Rosso/mat. prasowe Diesel

Dlaczego pokochałeś dżinsy?
Bo dorastałem w czasach rewolucji ’68. Dzieci kwiaty, The Beatles, Rolling Stones, Ameryka i James Dean.  Denim oznaczał bunt.

Urodziłem się 10 lat po II wojnie światowej i jeśli popatrzysz na ludzi, którzy się urodzili w latach 50-tych to w dużej mierze właśnie oni zmienili świat, nadali mu inny bieg.

Kiedy zrozumiałeś, że to co robisz to jest przełom, sukces czuć na wyciągnięcie ręki?
Śmieszy mnie to do dziś – nigdy nie planowałem budowania imperium. Chciałem wykreować małą firmę, coś pięknego, co mi będzie sprawiało przyjemność.

W pewnym momencie – był to ’85 rok - zrozumiałem, że mogę i powinienem zrobić coś więcej i dałem się ponieść tej fali. Zespół, który pracował ze mną na samym początku to byli ludzie, którzy kochali wytarte dżinsy, uwielbiali tworzyć dziwne i niepowtarzalne rzeczy. 

To my byliśmy przede wszystkim konsumentami i odbiorcami tego, co produkowaliśmy.
Przełomowy był też moment, kiedy podjąłem decyzję, aby zrobić pierwszą reklamę Diesla. Wyrwałem z gazet wszystkie możliwe kampanie i wykleiłem nimi ściany w moim biurze.

I zadałem sobie pytanie: która z tych reklam mogła by pokazywać moje dżinsy? Odpowiedź brzmiała: żadna!

Brakowało w nich żartu, harmonii, zabawy, dialogu z odbiorcą.


Be Stupid - to hasło reklamowe jednej z kampanii Diesla i tytuł twojej książki. Być „stupid”, czyli?
To pozytywne myślenie, wiara w to, że można wszystko. Człowiek inteligentny krytykuje i nic z tym nie robi; „głupi”, stupid – zastanawia się, kombinuje jak sprawić, aby coś stało się łatwiejsze i przyjemniejsze.

Zawsze powtarzam mojemu zespołowi – nie myślcie co robicie, tylko jak moglibyście to zrobić.

Twoje największe wyzwanie?
Otwarcie ogromnego sklepu Diesla w Nowym Jorku naprzeciwko Levisa! Zrobiłem to wbrew wszystkim, odradzano mi, źle wróżono. Miałem rację – to był sukces!

Nie dość, że to był mój pierwszy sklep to jeszcze miał 1200 m2.

Kupienie marki Maison Margiela to też było ogromne wyzwanie.

Dlaczego?
Wówczas pochodziłem z innego świata, również świata mody, ale jakże odmiennego. Margiela to był ktoś z innej półki, projektant, którym inspirowali się Armani czy Miuccia Prada. Martin nie chciał sprzedać swojej marki dużemu koncernowi.

Zapukał do nas, zapytał czy pomogę mu tchnąć w tę markę ducha na nowo.

Podjąłem to wyzwanie. I tak oto wszedłem do świata high fashion.

DSquared, Marni, Victor&Rolf i właśnie Margiela – to są marki luksusowe, które obecnie mam w portfolio i na które jest duży popyt.

Wśród dziennikarzy szepcze się, że Margiela to tylko concept, team projektantów, że projektant Margiela nie istnieje… Czy zdradzisz jak jest naprawdę?
Potwierdzam – Martin Margiela istnieje! To bardzo ciekawa postać, uwielbiam jego towarzystwo. Jest 2 lata młodszy ode mnie. Nigdy nie widziałem , aby był zdenerwowany. To chyba najbardziej pozytywny człowiek jakiego znam. Dokonał wyboru, nie chciał już więcej pracować w świecie mody. Podjął decyzję, że będzie malował.

RR - pierwszy tatuaż Renzo Rosso/mat. prasowe Diesel

Logo firmy Only The Brave należącej do Renzo Rosso/mat. prasowe Diesel

Logo Maison Martin Margiela jako tatuaż na plecach Renzo Rosso/mat. prasowe Diesel

W wieku 50-lat zrobiłeś sobie pierwszy tatuaż! Spóźniony wybryk.
Tatuaż to nie wybryk…

Chyba tak, zwłaszcza jeśli ktoś tatuuje sobie logo własnej firmy na ciele i logo Maison Martin Margiela…
W pewnym momencie mojego życia pomyślałem, że przed śmiercią chcę zostawić na moim ciele ślad. To są moje inicjały, logo czy coś innego.

Te tatuaże są częścią mojego życia i filozofii.

Najważniejsza rzecz, którą zapamiętałeś z dzieciństwa?
Wychowanie mojego ojca, rodziców. Oni byli prostymi ludźmi, rolnikami, ale przekazali mi wartości ważne w życiu. Szacunek do ludzi, bycie człowiekiem honoru, bycie lojalnym. Pamiętam o tym cały czas i tak traktuję ludzi wokół.

Zgodnie z tymi zasadami wychowywałem swoje dzieci, mam nadzieję, że mi się udało.

Dla każdego Włocha ważna jest kultura stołu, jedzenie, dobre wino…
Wychowałem się na wsi, pomagałem mojemu ojcu w gospodarstwie. Po latach pracy w mojej firmie kupiłem dużą posiadłość, gdzie produkuję wino, grappę, oliwę z oliwek. Uprawiamy warzywa i mamy zwierzęta.

Jedzenie nie jest dla mnie bez znaczenia. Jestem bardzo „zakręcony” na tym punkcie, więcej niż normalny Włoch.

Uważam, że świat luksusu zmienia się i powoli zaczyna dotyczyć coraz bardziej jedzenia, tego jak się żywimy i skąd pochodzą produkty.

Nadchodzą wielkie zmiany.

Świat prawdziwego luksusu to będzie możliwość dobrego jedzenia.

I dobre jedzenie będzie znaczyć więcej niż dobre ubieranie się...


rozmawiała: Anna Puślecka

fot. materiały prasowe Diesel

Polub nasz fanpage na FB: Do You Know Fashion

Anna Puślecka, redaktor naczelna DYKF podczas wywiadu z Renzo Rosso/arch. pryw. dziennikarki