contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

           

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

NA TROPIE TRENDU

NA TROPIE TRENDU

I’m Dandy

Katarzyna Pietrewicz

Patrick McDonald/fot. Agencja FORUM

Całe jego życie jest spektaklem, a on - aktorem we własnym teatrze. Mężczyzna, który przykłada niezwykłą wagę do swojego wyglądu i sposobu zachowania. Pod koniec XVIII wieku elegancika, modnisia z głową pełną pomysłów i sztuki nazywano dandysem.

Jaki jest styl współczesnego dandysa?

Inspirowany jest przede wszystkim tradycyjnymi elementami męskiej garderoby takimi jak: garnitury, krawaty, kamizelki, kapelusze itp. 

Okładka magazynu Bergdorf Goodman

Dandys z niechęcią spogląda na wszystko co jest pospolite, sieciowe i kiepskiej jakości. Papierosy przechowuje w papierośnicy, a alkohol popija z piersiówki. Często zapuszcza brodę lub wąsy, o które dba z niezwykłą starannością. 

Filip Niedenthal/źródło: Instagram F.Niedenthal

W swojej książce I Am Dandy: The Return of the Elegant Gentleman Nathaniel Adams i Rose Callahan wspominają fryzjera, który posiada kubek ze specjalną krawędzią, zapobiegającą moczeniu wąsów.

Okładka książki "I Am Dandy: The Return of the Elegant Gentleman"

Nie można być dandysem nie będąc wysokim, smukłym i przystojnym, a przynajmniej nie posiadając jednej z tych cech na najwyższym poziomie. 

Styl to jednak nie wszystko. Dandyzm jest sposobem życia, a dandys często widzi swoje życie jako dzieło sztuki. 

Patrick McDonald, bardziej znany jako Nowojorski Dandys, jest jedną z gwiazd nowojorskiej socjety od czasów Studio 54. Niepohamowany pęd do kultury, przepychu i elegancji sprowadził go w 1978 roku do Nowego Jorku.

Patrick McDonald na okładce magazynu Gazelland

Od tamtej pory dandyzm stał się jego życiem. Wielokrotnie uwieczniany przez legendarnych fotografów czy artystów takich jak Bill Cunningham i Scavullo od początku związał się z branżą mody.

Jego mieszkanie w East Village przypomina szafę, składającą się z ponad 300 kapeluszy, 100 par butów, 50 marynarek i 150 krawatów. 

Znak rozpoznawczy? Pieprzyk i skrupulatnie zarysowane brwi. Niezwykle skomplikowany proces ubioru (w którym nie należy zapomnieć o wypolerowanych butach!) przeprowadza słuchając Dusty Springfield lub Edith Piaf, tworząc w ten sposób odpowiedni nastrój. 

Karl Lagerfeld to kolejny mistrz ze skomplikowaną, poranną rutyną.

Karl Lagerfeld na okładce Art+Auction 

Nie bierze prysznica, tylko kąpiel – unika moczenia głowy, bo nienawidzi kręconych włosów! W specjalnym pokoju z przesuwanymi drzwiami i lustrami nakłada suchy szampon na włosy, żeby były białe. 

Kucyk to podstawa jego wizerunku, a jego garderoba jest tak przepełniona, że zakłada tylko to, co akurat leży na wierzchu. 

Uwielbia perfumy – po każdej kąpieli spryskuje nimi prześcieradła, koszulę nocną i wszystko, co będzie zakładał.

Karl Lagerfeld na okładce i-D Magazine

Pościel, ręczniki - wszystko jest wymieniane codziennie i musi być w kolorze białym - wtedy nie da się nic ukryć. Ma ogromną kolekcję francuskiej pościeli. Ceni antyczne koronki, pięknie wyszywane kołdry, szlafroki. W specjalnej lodówce w łazience przechowuje kosmetyki do pielęgnacji skóry.

Wizerunek Karla jest dopracowany do perfekcji – nie ma w nim miejsca na przypadek.

Lapo Elkann to biznesman, playboy i ikona stylu. Prawdziwy kosmopolita, znający sześć języków, modę ma we krwi (nic dziwnego – jego ciotką jest Diane von Furstenberg). 

Lapo Elkann na okładce L'uomo Vogue

Kocha idealnie skrojone garnitury, których tradycyjne sposoby noszenia nagina do potrzeb własnego stylu.

Jest mistrzem eklektyzmu. Biały t-shirt pod smokingową marynarką, czy adidasy bez skarpetek do garnituru, to nic nadzwyczajnego w jego wykonaniu.

Lapo Elkann na okładce Autoweek

Swój styl życia prawie przypłacił śmiercią, kiedy przedawkował narkotyki podczas imprezy z transseksualną prostytutką i jej wspólnikami. Jak na prawdziwego dandysa przystało, wyszedł cało z tej opresji i udało mu się wrócić na szczyt. Dalej zachwyca nie tylko Włochów, ale i cały świat swoim stylem.

Do prawdziwych wieszczy dandyzmu należą również mężczyźni Vogue’a: Hamish Bowles i André Leon Talley.

Bowles to istny profesor dandyzmu z jedną z największych prywatnych kolekcji ubrań vintage na świecie. Na jego 50-te urodziny zorganizowane przez Anne Wintour, Ralph Lauren uszył mu trzyczęściowy garnitur w odcieniu sorbetowego różu, do którego Hamish dodał spinkę Art Deco z diamentami i szmaragdami. 

Hamish Bowles/fot. Agencja FORUM

Jego kalendarz jest niezwykle napięty i oprócz obowiązkowych pokazów mody, jest nieodzownie związany ze sztuką – na zaproszenie Oscara de la Renty był kuratorem wystawy Balenciagi w Nowym Jorku, a także wystawy w MET poświęconej Jacqueline Kennedy. W jego salonie półki uginają się pod ciężarem książek uważnie ułożonych kategoriami: biografie, moda oraz aranżacja wnętrz.

Kocha i docenia modę, jak nikt inny. To osoba, która nie zadowala się wygodnym, ładnym ubraniem, ale ktoś, kto celowo zakłada coś bezpamiętnie przesadzonego i eleganckiego.

André Leon Talley i jego peleryny to już legenda korytarzy redakcji Vogue’a. Był protegowanym samego Warhola i Diana Vreeland i nie raz określano go mianem Statui Wolności w wersji couture.

André Leon Talley/fot. Agencja FORUM

André Leon Talley/fot. Agencja FORUM

Nowy Jork to kopalnia dandysowego stylu. 

Matt Fox prowadzi ze wspólnikiem sklep Fine and Dandy, który skupił mężczyzn myślących w ten sam, „dobrze ubrany” sposób. Prince William aka William Boiz, to gentleman którego można podziwiać w pierwszych rzędach podczas tygodnia mody. Cecha charakterystyczna? Słomkowy kapelusz zawsze z inną wstążką oraz laska.

Prince William/fot. Agencja FORUM

Hispterski dandyzm, to nowe zjawisko, którego przedstawiciele nadają sobie przydomki i chwalą się licznymi tatuażami. Według McDonalda to grupa, której brakuje manier i znajomości etykiety, a Cato Sparks, naczelny serwisu TheManual.com, twierdzi, że brak im kulturalnego zainteresowania tradycjami, na których opiera się dandyzm.

Wojtek Rostowski/fot. Artur Cieślakowski dla Do You Know Fashion

Polscy dandysi? Wojtek Rostowski – prowadzący pierwszy w Polsce Barber Shop czy naczelny Esquire, magazynu dla mężczyzn - Filip Niedenthal, projektant Tomasz Ossoliński, współwłaściciel agencji Primum PR - Dariusz Zieliński oraz Wojtek Grzybała – szef działu mody w magazynie Gala.

Wojtek Grzybała/fot. MW Media

Dariusz Zieliński/fot. Agnieszka Taukert dla Do You Know Fashion

Tomasz Ossoliński/fot. Artur Cieślakowski dla Do You Know Fashion 

Inicjatorką kobiecego stylu dandysa była Marlena Dietrich. Całokształt tego pojęcia w sposób kobiecy współcześnie uosabia Ellen DeGeneres.

Ellen De Generes na okładce The Hollywood reporter

Dandys to zagadka w formie labiryntu bez wyjścia. To osoba tworząca swoje własne zasady i rozumiejąca, że życie jest sztuką, równie ważną jak sposób ubioru czy dobre maniery. To ktoś, w czyim zachowaniu czuć niewymuszony indywidualizm, który pozostawia za sobą niezapomniane wrażenie.


Polub nasz fanpage na FB: DYKF Facebook 

tekst: Katarzyna Pietrewicz

Okładka Harper's Bazaar Man Australia

Marlena Dietrich na okładce Silver Screen

Skinny jeans - czy aby na zawsze?

Katarzyna Pietrewicz

Skinny jeans/mat. promocyjne Blue Inc i Topshop

Trendy przemijają, zastępują je nowości, by wkrótce i tak ustąpić miejsca sprawdzonym pewniakom. W większym stopniu branża mody jest przewidywalna. Z niektórymi rzeczami nie jest jednak tak łatwo.

Skinny jeans, czyli spodnie, które pokochały kobiety na całym świecie zostały zaprojektowane w celu odwrócenia uwagi od pośladków (miały je pomniejszać i zwężać). 

Kobiety noszą je od połowy 2000 roku, próbując wbić się w ulubioną parę, która wyszczupla nogi, ale jednocześnie uwydatnia wszystkie fałdki dokładnie w tych miejscach, w których nie powinna. Wiele kobiet jednocześnie ten fason kocha i nienawidzi.

Boyfriend jeans/mat. promocyjne GAP

Dlaczego więc je nosimy?

Winę za ich powrót ponosi m.in. Kate Moss, sfotografowana w super-obcisłych rurkach wychodząc ze swojego domu. Rozpoczął się efekt domina – gwałtowny wzrost sprzedaży jednego produktu, pociągnął za sobą skok produkcji podobnych, nowych projektów. Kobiety zostały zmuszone do zakupy nowych bluzek, dodatków i butów pasujących do rurek. 

Od kilku sezonów możemy jednak zauważyć próby wprowadzenia luźniejszego kroju, nie tak dopasowanego, jak wspomniany bestseller. Silną pozycję w tym wyścigu na pewno zajmują boyfriendy, czyli spodnie o luźnym kroju, prostej, szerszej bądź węższej nogawce, które zdecydowanie pozwalają na więcej swobody. 

Wśród ludzi z branży i fashionistek coraz częściej pojawiają się także wariacje na temat słynnego modelu Levis 501s z prostą, luźną nogawką, z wyższym stanem i nieco sprane w wyglądzie. Po tak długiej dominacji rurek ten model jest jak powiew świeżości.

Levi's 501 jeans/mat. promocyjne Levi's 

Czy okrzyknięto już koniec ery rurek? Nie, ale widać zmiany idące w tym kierunku.

Może kobiety mają dość bycia klonami w czarnych, obcisłych jeansach? A może to coraz popularniejsza moda na normcore – trend kojarzony z nudą i basicowymi ubraniami lat 90-tych, który mogliśmy zobaczyć u Stelli McCartney czy sióstr Olsen, wreszcie bierze górę? Według tej filozofii niemodnie jest być modnym, rurki więc muszą ustąpić miejsca luźnym, spranym jeansom. 

Pozostaje nam czekać, bo nawet w modzie, nic przecież nie trwa wiecznie.

 

Polub nasz fanpage na FB: DYKF Facebook

tekst: Katarzyna Pietrewicz

Czas na odwilż

Katarzyna Pietrewicz

Dolce&Gabbana wiosna-lato 2013/mat. promocyjne Dolce&Gabbana

Po kilkunastu sezonach przepychu, ekscentryzmu i nieograniczonych budżetów, kryzys finansowy, który w 2009 roku ogarnął gospodarki światowe, dosięgną także branżę mody. Wielkie marki i projektanci zaczęli ograniczać wydatki, stawiając na spokojne kolory i tradycyjne, bezpieczne propozycje. Skupiali się na powielaniu swoich bestsellerów z nadzieją, że kryzys wkrótce zniknie.

Prada jesień-zima 2009/2010/mat. promocyjne Prada

Zmiany były najbardziej widoczne podczas pokazów w 2009 roku. Na wybiegach dało się zauważyć tańsze materiały oraz projekty zdobione plisami, falbanami czy koronką. Zrezygnowano z kryształków i drogich ozdób. Niektórzy projektanci posunęli się nawet dalej. Monique Lhuillier i Naeem Khan zdecydowali nie pokazywać swoich kolekcji podczas nowojorskiego tygodnia mody w lutym 2009 roku.

Jednym słowem nastał czas prostoty i redukcji ilości, w celu obniżenia cen i wyjścia naprzeciw klientom w tych trudnych czasach. Bezpieczne kolory – takie jak beż, podbijały wybiegi i były widziane u Michaela Korsa, Marca Jacobsa czy Phillipa Lima (sezon jesień-zima 2010/11). Marki takie jak Chanel, Hermès czy Valentino skupiały się na swoich flagowych projektach.

Marc Jacobs jesień-zima 2010/2011/mat. promocyjne Marc Jacobs

Bezpieczny trend utrzymywał się dalej w różnych postaciach, powoli jednak jego dominacja malała. Sezon wiosna-lato 2013 przyniósł nową odsłonę czerni i odcieni neutralnych w projektach Alexandra Wanga, Céline czy Calvina Kleina. Nawet kolekcja Marca Jacobsa wydawała się mniej wyszukana kolorystycznie, w porównaniu z jego poprzednimi projektami.

Alexander Wang wiosna-lato 2013/mat. promocyjne Alexander Wang

Tegoroczne kolekcje letnie były już wyraźnym początkiem zmian. Metaliczne kreacje od Lanvin, inspiracje czerpane ze sztuki przez Pradę i Céline, ogromna ilość kwiatowych wzorów oraz gra nadruków u Diora i Kenzo, zapowiadały upragnioną odwilż. Projektanci powoli zaczęli oddalać się od strefy bezpieczeństwa, dając się ponieść twórczości i zabawie.

Całkowity koniec kryzysu zwiastują trendy na nadchodzącą jesień i zimę. Tylu odcieni dawno nie widzieliśmy na wybiegu, zwłaszcza w neonowym wydaniu. Tutaj zaskoczył nawet Raf Simons, proponując asymetryczne sukienki w odcieniach cukierkowego różu czy ognisto-czerwone płaszcze. Taki Dior, to zdecydowany powiew świeżości.

Lanvin wiosna-lato 2014/mat. promocyjne Lanvin

Futro, czyli zimowy klasyk, stało się ekstrawaganckim niezbędnikiem. Alexander McQueen, Fendi czy siostry Rodare nadały mu całkowicie nowy charakter, poprzez łączenia materiałów czy elementy krwistej czerwieni, zamieniając modelki w futrzane potwory. 

Kolekcje jesienne zdominowała niesamowita energia, zabawa teksturą oraz kolorami, ale przede wszystkim – wygoda. Burberry proponuje peleryny okalające ciało, siostry Olsen swetry, w których spokojnie możemy się schować, a Balenciaga zachęca do noszenia mufek. 

Chloe jesień-zima 2014/2015/mat. promocyjne Chloe

Jesień nie będzie już smutna! Obok intensywnych kolorów, domy mody przełamują monopol pasteli w sezonie letnim, kładąc większy nacisk na uniwersalność swoich projektów. Pastelowy płaszcz od Gucci, czy sukienka od Miu Miu w odcieniach lilii, stanowią ponadczasową inwestycję.

Echo artystycznych inspiracji z kolekcji letnich przebija się w stylu lat 60-tych w nachodzącym sezonie. Jedwabne sukienki, całkowicie pokryte wzorami vintage prezentuje Prada i Chloé.

Co jeszcze zapowiada odwilż? Fakt, że projektanci naprawdę zajrzeli w głąb swojej wyobraźni dając jej się całkowicie ponieść. Czerwony Kapturek na wybiegu w Mediolanie, Królowa Śniegu u Alexandra McQueena i Królowa Kier w sukni Valentino, to tylko niektóre postacie z bajek ubrane w delikatne suknie, z pięknymi haftami i zdobieniami.

Moschino jesień-zima 2014/2015/mat. promocyjne Moschino

Także Jeremy Scott bawi się w tym sezonie na swój sposób. Nową kolekcję Moschino stworzył inspirując się McDonaldem! Cała kolekcja wyprzedała się w przeciągu kilku dni. 

Odważne kolory, liczne zdobienia, zabawa techniką i krojami – branża mody doczekała się lepszych dni, a my doczekaliśmy się innowacji i projektów przykuwających oko. Oby wyobraźni i pomysłów starczyło projektantom na długo.

Polub nasz fanpage na FB: DYKF Facebook

 

tekst: Katarzyna Pietrewicz

Michael Kors jesień-zima 2010/2011/mat. promocyjne Michael Kors

Chanel wiosna-lato 2011/mat. promocyjne Chanel

Celine wiosna-lato 2011/mat. promocyjne Celine

Im brzydziej, tym lepiej?

Katarzyna Pietrewicz

Céline wiosna-lato 2013/mat. promocyjne Céline

Od zawsze w naszych garderobach, ale zazwyczaj skrzętnie chowane na dnie szafy.

Brzydkie buty kojarzą nam się z wygodą, problemami ortopedycznymi i z czymś, czego nigdy byśmy nie założyły na wieczorne wyjście z przyjaciółmi.

Te czasy, jednak, już minęły.

Proenza Schouler wiosna-lato 2014/mat. promocyjne Proenza Schouler

Trend, który od kilku sezonów przemykał gdzieś po wybiegach, w sezonie wiosna-lato 2014 osiągnął swoje apogeum.

Toporne sandały na koturnie, klapki rodem z basenu, masywne obcasy i gumowe sandały jakimś sposobem przedarły się na wyższe półki szafy i zaczęły podbijać świat mody.

Céline wiosna-lato 2014/mat. promocyjne Céline

Czy winić za to Birkenstocki, które przeżywają renesans i nieustannie pojawiają się na blogach i portalach internetowych? Projektanci mieli różne pomysły na upiększenie swoich „brzydkich” projektów.

Prada do typowo sportowych sandałów dodała biżuteryjne ozdoby, wklęsły obcas oraz żywe kolory. Marc Jacobs poszedł o krok dalej w swoim projekcie, dodając oddzielny pasek tylko na duży palec.

Jeżeli marzymy o czymś bardziej przytulnym, Rochas umożliwi nam przemianę naszych stóp w Muppety.

Prada wiosna-lato 2014/mat. promocyjne Prada

Sezon jesień-zima 2014/2015 nie zapowiada zaniku trendu, możemy się jedynie spodziewać mniej ortopedycznych butów.

Kolekcje z tego sezonu stawiają na wygodę, także jeśli chodzi o buty. Inspiracje platformami z pokazów Céline i Stelli McCartney wciąż pozostają widoczne.

Z kolei bardziej drastyczne projekty możemy zobaczyć u Miu Miu czy Marca Jacobsa. 

Miu Miu jesień-zima 2014/2015/mat. promocyjne Miu Miu

Przepis na idealnie brzydkie buty wydaje się być prosty: klasyczna forma z elementami szpetoty. W wyniku tego powstają niepochlebne, masywne buty, zazwyczaj na płaskiej podeszwie.

Dlaczego największe domy mody pokochały ten trend? Odpowiedź wydaje się być prosta: moda kocha wyzwania, a co stanowi większe wyzwanie niż wystylizowanie basenowych klapek na outfit rodem z wybiegu? 

Polub nasz fanpage na FB: DYKF Facebook

 

tekst: Katarzyna Pietrewicz

Stella McCartney jesień-zima 2014/2015/mat. promocyjne Stella McCartney