contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

           

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

NA TROPIE TRENDU

NA TROPIE TRENDU

Gruźlicy kawy

Anna Puslecka

- Nie musisz wydawać fortuny, by modnie wyglądać – przekonują rubryki mody różnych pism i portali.

Oj, co racja, to racja. Niekiedy wystarczy 11 złotych. Konkretnie: na „dużą latte”, jak mawiają bywalcy sieciowych kawiarni.

Mniejsza o nomenklaturę i że latte znaczy po prostu mleko (oraz, że wymawia się tak, jak się pisze, a nie lejt, jak zdarza się usłyszeć). Ważne, że kawa w papierowym kubku to modowe akcesorium sezonu.

Ba, w zasadzie wystarczy za całą modę.  

Oczywiście, nie o byle jaki kubek ze stacji benzynowej, czy szkolnego sklepiku tu chodzi, tylko o taki z logo sieciówki. A i samo określenie „akcesorium sezonu” jest tu umowne, bowiem ten sezon trwa w Polsce od pięciu lat. Już w 2009 roku na forum wizaz.pl toczyła się zawzięta dyskusja pt.:

„Lans z kubkiem kawy w ręku?”. Jedni wyśmiewali, drudzy bronili, ale pewnie nikt nie spodziewał się, że z ekscytującej nowinki kubki z kawą staną się integralną częścią krajobrazu polskich miast.

Bieganie po Nowym Świecie, Plantach, Rynku we Wrocławiu, czy po Monte Cassino z kubasem z tektury wzięto sobie za punkt honoru. Dodaje splendoru, szyku i tej wielkomiejskiej mgiełki, nawet jeśli stoi się przy obskurnym przystanku vis a vis skupu złomu wśród jego rezydentów – osiedlowych meneli.

Od strony psychologicznej wszystko jest jasne. Posiadacz kawy wysyła komunikat, że jest tak zajęty (w domyśle: bardzo ważnymi sprawami), że nie ma czasu, by choćby na pięć minut usiąść na tyłku i normalnie się napić. Od strony ekonomicznej także. Stać go, by przepłacać (dobra kawa w oryginalnej, autorskiej kawiarni bywa o połowę tańsza), byle tylko pokazać przynależność do warstwy wyższej.

Banalnie łatwe jest także rozstrzygnięcie kwestii kulturowej. Papierowe kubki przywędrowały do nas z Ameryki wraz z serialami Przyjaciele, Ally McBeal, Seks w wielkim mieście i – oczywiście – z filmem Diabeł ubiera się u Prady. Pokazując tym samym wysoce pożądany w Polsce lifestyle. Opierający się w głównej mierze na shoppingu, obcowaniu z wielkimi markami i randkowaniu z kim popadnie. Oraz w tęsknocie za Nowym Jorkiem. Czy raczej pretensji do niego.

Ale to nie seriale wylansowały chodzenie z kawą. Ani nie sam Nowy Jork, choć to mieszkający w tym mieście emigrant z Ukrainy (niektóre źródła podają, że ze Słowacji) Leslie Buck, zaprojektował w latach 60. dla greckiej sieci cukierni modny do dziś kubek na kawę o nazwie Anthora z napisem

„We Are Happy To Serve You”.

Geneza papierowych kubków jest zdecydowanie mniej glamour, niż można sobie tego by życzyć. Wymyślił je w 1912 roku w Bostonie niejaki Lawrence Luellen, a nazwał Health KUP. I nikt się nimi nie zainteresował przez kolejnych sześć lat, dopóki nie wybuchła epidemia hiszpanki.

Na całym świecie zachorowało na nią wówczas pół miliarda ludzi, a w samych tylko Stanach zmarło 600 tysięcy. Sądzono, że papierowe kubki jako higieniczna odmiana tych ceramicznych, będą sposobem na walkę z chorobą.

Gdyby zatem na naszych ulicach pojawił się gość sprzed stu lat, uznałby że jesteśmy po prostu narodem gruźlików...

 

polub nasz fanpage na FB! https://www.facebook.com/doyouknowfashion

tekst: Michał Zaczyński

autor bloga: www.michalzaczynski.com