contact us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right.

         

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

NOWE NAZWISKA

Wywiad z Celiną Wesołowską - zwyciężczynią 9. edycji Fashion Designer Awards

Jagoda Lisiak

Backstage pokazu zwycięskiej kolekcji Celiny Wesołowskiej podczas 9. edycji Fashion Designer Awards/fot. Łukasz Jezierski

Dlaczego zdecydowałaś się na studia związane z modą?

Moda była we mnie od zawsze. Już jako dziecko ciągnęło mnie do szycia, rysowania… Może dlatego, że wychowałam się w domu gdzie się szyło. Dużo czasu spędzałam w pracowni cioci, która była krawcową. Marzyłam o tym, by zostać kiedyś projektantką, lecz te marzenia odłożyłam na bok. Kształciłam się na różnych kierunkach, pracowałam  w biurze, bo jak sądziłam, to będzie bardziej praktyczne. Myślałam o tym, aby zacząć szkołę projektowania, ale zawsze było coś ważniejszego. Jednak cały czas w głębi serca chciałam zajmować się modą. I tak w wieku 30 lat zdecydowałam, że zapiszę się do MSKPU. Po 5 miesiącach nauki wzięłam udział w swoim pierwszym konkursie i go wygrałam! Czasami zastanawiam się dlaczego tyle zwlekałam. Gdybym 10 lat temu postawiła wszystko na jedną kartę mogłabym być teraz już bardzo daleko. Ale nie ma tego złego. Ostatecznie sądzę, że dobrze się stało. Teraz całkiem inaczej podchodzę do życia i do tego co i jak chciałabym robić. Zaczynając w wieku 20 lat, owszem, mogłabym już zdążyć zrobić zawrotną karierę, ale mogłabym też wszystko zepsuć brakiem doświadczenia czy oderwanymi od rzeczywistości marzeniami. Teraz jest mój czas, podchodzę do kwestii mody i własnego biznesu bardziej dojrzale.

Pokaz zwycięskiej kolekcji Celiny Wesołowskiej podczas 9. edycji Fashion Designer Awards/fot. Filip Okopny

Kiedy zaczęłaś interesować się projektowaniem?

Tak jak wspomniałam, chyba już jako dziecko. Pamiętam do dziś jak w podstawówce na przerwie siedziałam z ołówkiem w ręku i rysowałam jakieś ubrania. Czułam, że to jest coś co daje mi frajdę. Bycie projektantką i posiadanie własnej marki było zawsze moim wielkim marzeniem. Kiedyś próbowałam nawet zrobić coś w tym kierunku i stworzyć coś swojego, jednak okoliczności nie były sprzyjające. Muszę też przyznać, ze trochę się bałam. Żeby realizować swoje cele i marzenia trzeba odwagi, mnie jej wtedy zabrakło.

Co Cię inspiruje?

Inspiruje mnie wszystko. Wszystko jest takie piękne, nawet to co jest brzydkie. Uwielbiam się rozglądać, uwielbiam spacerować po mieście i przypatrywać się temu wszystkiemu co jest dookoła mnie. Robię dużo zdjęć, które później wrzucam na swoje konto na Instagramie. Uwielbiam architekturę, sztukę, ale też takie zwykłe, niepozorne elementy, jak np. schody, krata w witrynie sklepu czy kawałek chodnika. Staram się spoglądać na wszystko z innej, szerszej perspektywy, patrzeć głębiej. Dostrzegać linie, kolory, konstrukcje. Warto też spojrzeć czasem w górę, bo zazwyczaj są tam niezwykłe rzeczy, a nie zwracamy na nie uwagi. Przechodzimy obok tego samego budynku codziennie w drodze do pracy, a nigdy nie zauważyliśmy np. balkonu z pięknymi rzeźbionymi dekoracjami. Warto być uważnym i widzieć więcej. Ostatnio byłam na wystawie autoportretów Zanele Muholi. Na jednym z nich autorka ukazana jest od tyłu, spogląda w lustro a my – widzowie widzimy w nim jej odbicie. Zdjęcie nosiło tytuł „Look or see”. Było to bardzo wymowne – to od nas zależy czy tylko patrzymy czy zauważamy. Warto zauważać.

Backstage pokazu zwycięskiej kolekcji Celiny Wesołowskiej podczas 9. edycji Fashion Designer Awards/fot. Łukasz Jezierski

Jak powstawała Twoja kolekcja, która została wyróżniona podczas 9. edycji Fashion Designer Awards? 

Jury mnie doceniło i jest to cudowne uczucie – na pewno pomogło mi to uwierzyć w siebie. Chciałam żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Zaczęłam od przeszukania Pinteresta, szukałam zdjęć nawiązujących do tematu natury, ale nie chciałam, aby inspiracja była zbyt banalna. Kolega podsunął mi zdjęcie ślimaka nagoskrzelnego i był to strzał w dziesiątkę! Na nim oparłam swą kolekcję FLABELLINA, co oznacza właśnie gatunek morskiego ślimaka nagoskrzelnego. Dodatkowo, inspirowałam się zdjęciami mikroskopowymi. Przed rozpoczęciem projektowania udałam się do hurtowni i wybrałam kilka materiałów. Chciałam aby były to naturalne tkaniny, więc wybrałam denim i wełnę. Mając wstępne inspiracje usiadłam do projektowania. Wykonałam na szybko 6 szkiców i właściwie od razu przypadły mi one do gustu, więc ten etap był dość krótki. Rysunki robiłam odręcznie. Użyłam przezroczystych, sztywnych arkuszy, na których później umieściłam projekty. Własnoręcznie stworzyłam też całą teczkę, starałam się, aby wszystko wyglądało estetycznie i zachęcająco. Gdy okazało się, że przeszłam pierwsze eliminacje skakałam z radości! Zaraz potem zabrałam się do pracy. Muszę przyznać, że to gdy widzisz jak projekt stopniowo przeradza się w realną rzecz jest mega ekscytujące i daje wiele radości. Najwięcej czasu zajęło mi chyba przyszywanie tych niepozornych filcowych kulek. Dodatkowo sweter został zrobiony ręcznie, na drutach. Okres tworzenia kolekcji był dość stresujący. Bałam się, że z czymś nie zdążę, że coś będzie za małe, za duże, że będzie źle leżało, że sobie nie poradzę. To był mój pierwszy w życiu konkurs, pierwsze takie doświadczenie. Szczerze mówiąc, na początku nie za bardzo wiedziałam jak się za to zabrać, na szczęście miałam wokół siebie ludzi, którzy służyli mi radą. Zarwałam wiele nocy, czasami miałam wrażenie, że praca w ogóle nie posuwa się do przodu, a bywało, że nagle zmieniałam koncepcję. Przed samym konkursem, w nocy z niedzieli na poniedziałek spałam tylko 1,5 h! Ale opłaciło się!

Jakie są Twoje plany na przyszłość? 

Planuję wykorzystać swoje 5 minut i iść za ciosem. Najbliższe miesiące będą  na pewno intensywne, ponieważ szykują się wyjazdy w ramach otrzymanych nagród – Szanghaj, Kijów, Paryż. Po wakacjach chciałabym podjąć nową pracę. Wraz z wygraną pojawiło się wiele nowych możliwości i mam zamiar z nich skorzystać. Oczywiście od września wracam też do MSKPU i pracuję nad kolekcją dyplomową. To będzie z pewnością pracowity rok, bardzo możliwe, iż ruszę też ze swoją autorską marką, tak więc mam nadzieję, że jeszcze o mnie usłyszycie. A jeśli się nie uda, to i tak będę próbować dalej, bo najważniejsze jest to, aby się nie poddawać.

Polub nasz fanpage na FB: DYKF Facebook

 

 

Rozmawiała: Jagoda Lisiak